Magda, jako ciężarna kobieta, sprawiała wrażenie urodzonej matki i opiekunki. Już od pierwszych chwil, gdy tylko dowiedziała się, że będzie mieć dziecko, robiła wszystko, zgodnie z zaleceniami zaufanego lekarza, a kiedy pojawiły się jakieś wątpliwości czy pytania, od razu łapała za telefon i wymagała pilnej konsultacji. Wkrótce okazało się, że spodziewa się bliźniąt, co jeszcze bardziej ją uszczęśliwiło. Z powodu ciąży mnogiej, wcześniej trafiła na oddział położniczy i została otoczona opieką personelu. Wybrała prywatną klinikę, gdzie miała pewność, że ktoś odpowiednio zajmie się nią i dziećmi. Od samego początku musiała pozostać pod ścisłym nadzorem lekarskim, co nieznacznie ją zestresowało. Zaczęły się skurcze i Magda co chwilę krzyczała z bólu.
Przyjazny personel chodził koło niej na palcach, lekarz i pielęgniarki starali się uspokoić kobietę i dopilnować, by czuła się tak komfortowo, jak to tylko możliwe w takiej sytuacji. Około 4 nad ranem urodziła się pierwsza dziewczynka, a pół godziny później dołączyła do niej siostrzyczka. Stan obu był w jak najlepszym porządku, ale jedna z dziewczynek miała spore znamię na twarzy. Po krótkim śnie Magda dostała dzieci do karmienia, najpierw córkę z dziwnym znakiem na policzku, na której widok zareagowała panicznym krzykiem i odmówiła jej karmienia, a potem podano jej drugą córkę. Magda starannie ją obejrzała i następnie przytuliła do piersi.
Personel medyczny był przekonany, że matka dzieci jest w szoku, dlatego odrzuciła jedno dziecko i specjalnie się tym nie przejęli. Jedna z pielęgniarek nakarmiła głodne dziecko i wszyscy liczyli na to, że nastrój Magdy się zmieni i następnego dnia już sama będzie karmić obie dziewczynki. Niestety tak się nie stało – Magda na piśmie zrzekła się dziecka ze znamieniem na policzku. Tłumaczyła się tym, że jest samotną matką i nie da rady wychować dwójki dzieci, nie wstydziła się również dodać, że wybrała ładniejszą córkę, ponieważ drugiej się brzydzi. Lekarze i pielęgniarki, rozmawiając między sobą potępiali zachowanie kobiety, która przed porodem sprawiała wrażenie stworzonej do wychowywania dzieci.
