Zanim wyszłam za mąż za Marka, miałam z jego rodzicami bardzo dobre relacje. Może nie idealne ale wystarczająco dobre. Marek przed ślubem mieszkał z nimi, więc widywałam jego rodziców bardzo często, gdy do niego przychodziłam. Czasami o coś się spierałyśmy ale w końcu zawsze jej ustępowałam, żeby nie popsuć naszych stosunków. Ogólnie jednak muszę powiedzieć, że lubiłyśmy się i naprawdę byłam szczęśliwa, że będę miała taką teściową. Trwało to jednak tylko do ślubu. Kiedy po uroczystości weselnej zamieszkaliśmy u nich, teściowa zaczęła we mnie wmuszać jedzenie do tego stopnia, iż miałam wrażenie, że zaraz pęknę. Teść z kolei mówił, że muszę jeść więcej zdrowych rzeczy.
Początkowo nawet bawiła mnie ich troska o moje odżywianie, wkrótce jednak nie było mi do śmiechu. Po jakimś miesiącu teściowa stwierdziła, że zrobiłam się bardziej zaokrąglona, chociaż waga pokazywała, że nie przytyłam ani grama. Kilka tygodni później okazało się, że jestem w ciąży. Byliśmy bardzo uszczęśliwieni tym faktem, poprosiłam jednak męża, by na razie nie mówił nic swoim rodzicom. W tym samym czasie wyprowadziliśmy się od nich do własnego mieszkania.
Teściowie zaczęli nas często odwiedzać i wypytywać o moje zdrowie. Myślałam, że może mąż nie wytrzymał i przyznał się rodzicom do mojej ciąży. Zapierał się, że nie. Jego zdaniem rodzice po prostu bardzo mnie lubili i martwili się o moje zdrowie, w czym nie widział nic dziwnego. Kiedy w końcu Marek powiedział im o ciąży moje życie zamieniło się w piekło.
Teść zaczął mnie namawiać do zrezygnowania z pracy i zadbania o swoją dietę. Teściowa przy każdym spotkaniu dotykała mojego brzucha i cieszyła się, że się powiększał. Rodzice Marka zaczęli mnie nachodzić kilka razy dziennie, maltretując mnie pytaniami o samopoczucie i pouczając, jak powinnam się zachowywać. Powoli zaczęło do mnie docierać, że wcale nie robią tego w trosce o mnie, że nie interesuję ich jako osoba, a jedynie jako inkubator, z którego wyjdzie na świat ich wnuk. Tuczyli mnie od kiedy tylko dowiedzieli się o ślubie.
Kiedy powiedziałam swojemu mężowi o moich odczuciach, tak jak się spodziewałam, nie stanął po mojej stronie. Uważał, że wymyślam i się czepiam. Po naszej rozmowie postanowiłam spakować nasze rzeczy, zarezerwować bilety i wyjechać z mężem na dłuższe wakacje, by uspokoić swoje myśli i odpocząć od teściów. Poprosiłam także męża, by przed wyjazdem zmienił zamki w drzwiach.
Nie wiem co będzie po powrocie ale mam nadzieję, że sytuacja się uspokoi, a moje uczucia okażą się pomyłką.
