Pewnego dnia z kuchni dochodziły niesamowicie smaczne zapachy. Grzegorz uwielbiał sobie dobrze zjeść, a w weekend jego młoda żona, zaskakiwała go czymś ugotowanym przez nią w kuchni. Zabraniała mu wchodzić na „jej teren”, była to niespodzianka. Chociaż było to dla niego oczywiste, że gotuje barszcz, ponieważ wczoraj kupiła warzywa i wszystko co do niego potrzebne, a on dźwigał zakupy do domu.
Tego dnia, grzecznie siedział i przełączał kanały w telewizji, aby obejrzeć coś ciekawego.
Grzegorz nie pracuje na co dzień, dorabia sobie w budowlance. Kiedy ma szczęście to jest praca, a gdy go nie ma to siedzi przez kilka dni przed telewizorem. Ogólnie rzecz biorąc, w domu zawsze jest coś do jedzenia, mieszkają tylko we dwoje. Przez ostatnie cztery miesiące, chłopak nie miał szczęścia. Nie dostał żadnego zlecenia, aby przykleić tapetę czy położyć płytki. Nie było nowych zamówień, a co najgorsze, wcale nie zamierzał zmieniać zawodu. Był nawet dumny z tego, że potrafi położyć gładź.
Grzegorzowi pasowała taka praca. Stwierdził, że jeśli kobiecie nie pasuje, że dochód męża nie jest stały, to może wrócić do rodziców. Będzie żył sam, albo może zamieszkać z przyjaciółmi, a jeśli chce to w każdej chwili może wrócić do matki. W końcu wynajęcie osobnego mieszkania było inicjatywą Laury. Byłoby mu dobrze w jego rodzinnej wsi. Matka ma duży dom, więc zawsze miejsce by się dla syna znalazło.
Laura wyszła z kuchni, jej policzki były rumiane, błyszczące od tłuszczu, jeden policzek dodatkowo w mące.
– Kochanie, prawie gotowe! – Rzekła kobieta.
– Będziemy jeść? Bo już mi się w głowie kręci od tych zapachów!
– Czy mogę zadać pytanie? – zapytała Laura.
– Szybko pytaj, bo jestem głodny.
– Jutro trzeba zapłacić za mieszkanie, a mam tylko połowę kwoty. Wszystkie pieniądze ślubne skończyły się w zeszłym miesiącu, oddałam je za wynajem. A moja pensja sekretarki w Liceum Ogólnokształcącym nie wystarczy na pełne opłaty. Więc policzyłam, ile potrzebujemy do wypłaty na jedzenie i na mieszkanie zostaje mi połowę kwoty.
– Zjedzmy, a potem zdecydujmy, co zrobić z mieszkaniem, dobrze? – Powiedział chłopak.
– Zjedzmy? – Spojrzała wyraziście na męża.
Ani razu od pół roku się nie pokłócili. A kiedy zarabiał pieniądze i kupował dla nich lody lub piwo, Laura była gotowa nosić go na rękach. Ale nigdy nie mówiła o tym, że trzeba płacić za wynajem mieszkania. A tu nagle… Grzegorza zaskoczył ten nieoczekiwany temat.
Kilka sekund później Laura wyszła do kuchni i wkrótce pojawiła się z pełnym garnkiem barszczu! O tak! to był Barszcz! Mężczyzna był tylko zaskoczony, że na stole nie było jeszcze naczyń i dlaczego żona wcześniej przyniosła zupę?
– Więc chcesz jeść, ale nie chcesz rozmawiać o płaceniu za mieszkanie? – Zapytała kobieta.
– Na pusty żołądek nie chcę … – Odpowiedział.
– A może nie chcesz mieć ze mną dzieci?
To było prowokujące pytanie, ponieważ Grzegorz ogólnie nie chciał mieć dzieci. Kobiety zwykle tego chcą, ale nie mężczyźni. Stwierdził, że potem to wyjaśnią, najważniejsze jest jedzenie w końcu.
– Chce mieć dzieci! – powiedział, aby przyspieszyć posiłek.
– No to wszystko jasne! Nie chcesz!
Nagle Laura skierowała się w stronę łazienki. Mężczyzna wyciągnął szyję i nagle usłyszał, jak coś się leje. Skoczył, czyżby Barszcz? Tak jest, toaleta brzęknęła, resztki barszczu wylały się na płytki. Laura demonstracyjnie położyła pusty garnek na pralce i poszła się ubrać.
– Co zrobiłaś?
Laura milczała. Okazało się, że spakowała już swoje rzeczy i musiała tylko wyjść z mieszkania, lecz Grzegorz zablokował jej drogę.
– Chcesz, żebym zadzwoniła do ojca? – powiedziała Laura równym tonem, kładąc klucze na stoliku przy drzwiach wejściowych.
Mężczyzna musiał ustąpić. Ojciec Laury jest komisarzem policji, lepiej nie mieć z nim konfliktów. Kobieta odeszła, a Grzegorz był zdezorientowany, nie wiedział co robić, a w telewizji leciały same bzdury.
Chwilę pomyślał, stwierdził, że na początek musi coś zjeść. Spakował więc swój skarb, czyli telewizor, owinął kocem, który dostali na prezent ślubny, wezwał taksówkę i pojechał do swojej mamy, która jak się okazało, też gotowała dziś barszcz.
– Synku, cieszę się że mnie odwiedziłeś. Co jesteś taki głody? Żona Cię nie karmi? Usiądź, zjedz sobie, póki ciepłe. Mój kochany. – Matka głaskała syna po głowie, nie ukrywając łez radości. A Grzegorz był zadowolony, w końcu dzisiaj coś zjadł.
Potem uruchomił telewizor i siedział tak do późnej nocy, Laura już nie zadzwoniła. Grzegorz stwierdził, że dobrze jest być w domu z mamą. Przynajmniej nie będzie się denerwować, że mistrz tapetowania i kładzenia płytek, nie ma teraz zarobków. A kiedy zarobi jakieś pieniądze, to kupi mamie kwiaty, żeby była szczęśliwa, przecież to nie jest wiecznie kapryśna żona!






