Marta w wieku 46 lat miała już dorosłą córkę, która wyprowadziła się z domu i świetnie sobie radziła. Odkąd została sama z mężem, ten bardzo się zmienił w stosunku do niej i wciąż miał o coś pretensje. Marta nie rozumiała tej zmiany w nastawieniu małżonka i próbowała dowiedzieć się jaka jest przyczyna, ale on nie chciał z nią rozmawiać i ciągle mu coś nie pasowało. Komentował wygląd żony, jej styl ubierania się i nawet smak potraw, które od 20 lat przyrządzała tak samo. Kroplą, która przelała czarę goryczy była uwaga odnośnie zbyt zimnej zupy.
Kobieta przez kilka miesięcy cierpliwie słuchała nieprzychylnych komentarzy męża, ale tym razem nie wytrzymała – spakowała jedną walizkę i pojechała na lotnisko. Nie powiedziała o niczym córce, żeby jej nie martwić, ale miała zamiar lecieć gdziekolwiek, gdzie będzie najtańszy lot i zamieszkać tam jakiś czas, dopóki nie przemyśli pewnych spraw. W drodze na lotnisko zajrzała do biura i wypisała wniosek urlopowy na trzy tygodnie, a potem odprawiła się na lot do Mediolanu. Stamtąd pociągiem pojechała do Genui i spędziła 18 dni na wybrzeżu.
Chciała odpocząć, odnaleźć siebie i podjąć bardzo ważną decyzję odnośnie swojego życia. Po tygodniu zadzwoniła do męża i powiedziała mu, że już go nie kocha i chciałaby się z nim rozstać. Wyjaśniła mu co spowodowało jej decyzję, by miał świadomość, że doprowadził do tego własnym zachowaniem. Poprosiła, by nie miał do niej żalu i obiecał porozmawiać z nim po powrocie. Kiedy wróciła, oboje poszli na terapię małżeńską, na której tylko upewniła się, że podjęła słuszną decyzję. Następnym krokiem było założenie sprawy rozwodowej.
