Ania jest moją przyjaciółką, zadzwoniła do mnie i poprosiła o opiekę nad jej wnukiem. Zgodziłam się, choć miałam ciężką sytuację… Córka w szpitalu, a wnuczka była u mnie, pod moją opieką, bo mój zięć pracował całymi dniami. Ostrzegłam ją, że mogę przyjść tylko z Darią i się zgodziła.
Kiedy przyjechałam, wnuki od razu pobiegły bawić się w pokoju chłopca, bo świetnie się dogadują. Są już duzi, więc nie trzeba się nimi opiekować, usiadłam w kuchni, aby napić się kawy. Jednak kilka minut później przybiegła Daria.
Chłopiec miał kota, a dzieci nie mogły go znaleźć…
Spojrzałam na podłogę, a tam faktycznie były miski z jedzeniem. Chodziłam po mieszkaniu, ale nigdzie nie było żadnego zwierzęcia. Kiedy poszłam do pokoju dziecinnego, zobaczyłam, jak wnuki bawią się butelkami po piwie.
– Skąd je macie?
– Były w pokoju mojej mamy – odpowiedział chłopiec.
Wszystkie te puste butelki, znaleźli pod jej łóżkiem, gdy szukali kota. Myślałam, żeby wejść i odłożyć je z powrotem, ale nie odważyłam się wejść do sypialni bez pozwolenia.
Przyjaciółka wróciła po dwóch godzinach. Powiedziałam jej, że dzieci znalazły te butelki pod łóżkiem i uprzedziłam, że jeśli będzie potrzebowała pomocy, zawsze może zwrócić się do mnie.
Nikomu o tym incydencie nie mówiłam, ale Daria… Powiedziała ojcu, że razem z chłopcem znalazła pod łóżkiem cioci dużo pustych butelek. Moja córka, zadzwoniła do mnie i miała stos pretensji…
Nie wiem co robić co o tym myśleć. Czy to głupi zbieg okoliczności, czy faktycznie matka chłopca ma jakiś problem?
Ostatnio zadzwoniła do mnie córka Ani i oskarżyła mnie o grzebanie w jej rzeczach. Nie chciała mnie nawet słuchać, że nie mam z tym nic wspólnego. Muszę powiedzieć, że dziewczyna wygląda dobrze, nigdy nie widziałam jej pijanej. Skąd ona bierze butelki? Może to nie jej?
Martwię się też o moją wnuczkę. Wydaje mi się, że po tym incydencie córka nie pozwoli mi się z nią widywać, a ja nie będę w stanie zapanować nad sytuacją. Co robić?
