Mąż nie stanął w tym wypadku po jej stronie. Dorota postanowiła więc pójść do przyjaciółki, by się jej pożalić. Niestety i tutaj nie zyskała poparcia.

– No sama powiedz, Ania, co to za miłość w tym wieku? Przecież on jest już stary! Powinien myśleć o wnukach a nie układać sobie życie osobiste. Po co mi taki dziadek? – piekliła się Dorota w rozmowie z przyjaciółką.

– Przestań, Dorota. Nie jest jeszcze taki stary, ma dopiero pięćdziesiąt siedem lat. Ma prawo do szczęścia, nie spisuj go już na straty. Możesz oddać dzieci do swojej mamy, czemu to akurat teść musi ich pilnować? – zastanawiała się Ania.

Do majówki zostały trzy tygodnie. Dorota wraz z mężem planowali jechać do znajomych, którzy organizowali imprezę. Dlatego Dorota usilnie myślała, gdzie na ten czas zostawić dzieci, ponieważ zaznaczono, że dzieci nie będą mile widziane na zabawie. Zresztą sami też chcieli trochę odpocząć od wszystkich obowiązków.

Dorota zadzwoniła do pierwszej osoby, którą brała pod uwagę, ponieważ teść zawsze przychodził im w takich wypadkach z pomocą.

– Dorotka, zawsze bardzo się cieszę , gdy widzę swoje wnuki. Niestety na weekend majowy mam już plany, więc muszę ci odmówić. – odparł jej teść.
– Jakie plany? Żartujesz, prawda? A niby co mam zrobić z dziećmi? – oburzyła się Dorota.
– Zabierz je ze sobą, są już duże. Na pewno nie będą przeszkadzać a przy okazji zażyją trochę świeżego powietrza – spokojnie odpowiedział teść.
– Chyba jesteś niepoważny! To impreza tylko dla dorosłych, nie mogę zabrać dzieci. Każdy zostawia swoje dzieciaki z babciami. A co to masz za plany? Pamiętaj, że masz kłopoty z ciśnieniem!
– Dorotko, pozwól, że sam się zajmę swoim zdrowiem. Przykro mi, nie zmienię swoich planów, nie popilnuję wam dzieci akurat w ten weekend. – stanowczo odparł dziadek.
– Całkowicie zniszczyłeś nasze plany! Nie masz sumienia! Stary facet a zachowuje się jak podlotek. Zapomniałeś, że jesteś dziadkiem?! – zaatakowała Dorota.

Teść nic na to nie odpowiedział i po prostu przerwał połączenie. Dorota kipiała ze złości. Wściekła zadzwoniła do męża, żeby się poskarżyć na zachowanie jego ojca.

– Trudno, pojadą z nami. Pokłociłaś się z moim tatą? Ma prawo do szczęścia, wychował już swoje dzieci. – odpowiedział jej mąż.

Mąż nie stanął w tym wypadku po jej stronie. Dorota postanowiła więc pójść do przyjaciółki, by się jej pożalić. Niestety i tutaj nie zyskała poparcia.

– A dlaczego twój teść miałby rezygnować ze swoich planów? Są równie ważne jak twoje. On nie jest ci nic winien. Zapytaj się swojej mamy, może ona popilnuje wnuków, przecież jest młodsza od teścia. – Ania stanęła w obronie starszego pana.

– Moją mamę bolą plecy. Wiesz co, nie spodziewałam się, że ty też będziesz przeciwko mnie! Mam tego dosyć. – obraziła się Dorota i trzasnęła drzwiami.

Ania westchnęła ciężko i usiadła na kanapie. Nie chciała się kłócić ze swoją najlepszą przyjaciółką ale nie miała zamiaru jej przytakiwać, kiedy miała zupełnie inne zdanie. Teść Doroty był przemiłym starszym panem, który zasługiwał na szczęście. Zawsze im pomagał przy dzieciach, kiedy tylko tego potrzebowali. Dorota nie miała powodu, żeby mieć do niego pretensje. Dorota nie powinna ciągle liczyć na jego pomoc.

Dorota wróciła do domu i ostentacyjnie pokazała mężowi, jaka się czuje obrażona. Bartek nie zwracał uwagi na jej wydęte usta i prychanie pod nosem.

– Słuchaj, dlaczego byłaś niemiła dla mojego ojca? Mało nam pomagał przez cały czas? Zadzwonił do mnie i powiedział, że przez tą rozmowę boli go serce. – powiedział Bartek.

Dorota nic na to nie odpowiedziała.
A wieczorem zadzwonili do nich znajomi i oznajmili, że impreza odwołana, bo zachorowały im dzieci.

– Widzisz! Zrobiłaś taką aferę a my i tak nigdzie nie pojedziemy. Pokłóciłaś się z moim tatą, ze mną i ze swoją przyjaciółką. Było warto? – spytał Bartek.

Dorocie zachciało się płakać. Sama nie wiedziała czy z powodu odwołania wyjazdu, na który tak się cieszyła, czy może z powodu tego, że skłóciła się ze wszystkimi. Nadal martwiła się tym, że teść układa sobie życie, bo wiedziała, że nie będzie miał już tyle czasu, by pilnować jej dzieci.

Jak mówią, człowiek robi plany a Bóg je koryguje. Dorota okazała się egoistką i chyba nie wyciągnęła z tego zajścia żadnej nauki. Cóż…niektórzy ludzie nigdy się nie zmieniają.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × cztery =

Mąż nie stanął w tym wypadku po jej stronie. Dorota postanowiła więc pójść do przyjaciółki, by się jej pożalić. Niestety i tutaj nie zyskała poparcia.