Kamila i Michał wzięli ślub sześć lat temu. Oboje ciężko pracowali przez trzy lata, żeby odłożyć sumę potrzebną do wzięcia kredytu hipotecznego. W końcu mogli kupić swoje wymarzone mieszkanie na przedmieściach stolicy. Kiedy wyprawili parapetówkę i zaprosili na nią rodziców, mieli im do przekazania jeszcze jedną radosną nowinę. Kamila spodziewała się dziecka. Basia, matka Michała, była zachwycona.
Kilka miesięcy przed porodem okazało się, że ciąża jest zagrożona i Kamili groziło poronienie. Kamila musiała bardzo na siebie uważać i praktycznie resztę ciąży musiała spędzić w łóżku. Do tej pory dochody obojga wystarczały zarówno na utrzymanie, jak i na spłatę kredytu. Teraz sytuacja się zmieniła i Michał musiał pracować znacznie ciężej, żeby zapewnić byt rodzinie. Musiał również ogarniać dom, bo Kamila nie mogła wstawać. Michał był zmęczony. Basia starała się im pomóc w miarę swoich możliwości. Przyjeżdżała do nich i robiła większe porządki. Prała, prasowała, układała w szafach.
Kiedy zaczął się poród i Kamila leżała w szpitalu, Michał wynajął panią do sprzątania, żeby całe mieszkanie było na powrót żony i dziecka w idealnym stanie. Przez kilka miesięcy, kiedy do dziecka i matki przychodzili lekarze i pielęgniarki, mieszkanie było utrzymywane w porządku.
Minęło już trochę czasu, dziecko ma już prawie trzy latka. Na prośbę syna Basia miała przyjechać do ich mieszkanie, by popilnować wnuka, ponieważ Kamila miała umówioną wizytę u lekarza w stolicy. Do tej pory Basia chętnie pilnowała chłopca, kiedy tylko młodzi poprosili. Przywozili go jednak do niej. Teraz niestety popsuł im się samochód, więc była zmuszona, żeby przyjechać do nich.
Kiedy przekroczyła próg domu, była w szoku. Młoda matka strasznie zaniedbała mieszkanie. Barbara wpadła dosłownie w osłupienie.
– Kamila, czemu tu panuje taki bałagan?! – wykrzyknęła teściowa.
– Nie mam czasu na sprzątanie! Synek zajmuje cały mój czas. – próbowała się usprawiedliwiać synowa.
– Nie mam zamiaru tu zostać w takim brudzie! Pomogę Ci ale musisz sprzątać ze mną. Musimy to zrobić do Twojego wyjścia. – oświadczyła teściowa.
– Teraz? Chyba mama żartujesz! – powiedziała Kamila z otępieniem na twarzy.
– Ani trochę! Jeżeli nie zdążysz na wizytę to trudno. Umówisz się jeszcze raz. A ja w tym syfie nie będę siedziała. – powiedziała kategorycznie Basia.
– W takim razie, mamo, wracaj do siebie. Nie będziemy Cię już niepokoić. Obejdziemy się bez Twojej pomocy. – odrzekła Kamila.
Barbara spojrzała na nią ze zdumieniem i w końcu wyszła z mieszkania.
Nigdy więcej nie była poproszona o pilnowanie wnuka.
