Milena chciała jeszcze coś powiedzieć, ale wycofała się, gdy usłyszała dzwonek telefonu. Kiedy Bartek odebrał i powiedział: „Tak, kochanie”, wiedziała już wszystko.

Milena patrzyła jak jej mąż pakuje swoje rzeczy i nie mogła uwierzyć, że ich małżeństwo tak po prostu dobiega końca. Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale przerwał jej telefon. Kiedy Bartek odebrał i powiedział: „Tak, kochanie”, wiedziała już wszystko. Nic nie trzeba było dodawać, nie było sensu. To naprawdę był koniec, ale nie miała pretensji do męża. Nie mieli wspólnego majątku, więc rozwód był kwestią jednej rozprawy – bez awantur, bez niepotrzebnych słów. Po rozwodzie Milena wróciła do mieszkania i poczuła, że jej serce rozpadło się na kawałki. Bartek poznał Aśkę dzięki niej, mogła mieć pretensje tylko do siebie.

Gdy Bartek stracił pracę, Milena pomogła mu dostać się do firmy, w której sama pracowała i to właśnie tam zapoznała go z Aśką. A teraz ona dzieli życie z jej byłym mężem, w dodatku spodziewają się dziecka, o którym to Milena marzyła przez trzy lata małżeństwa. Bartek uległ pokusie jaką stanowiła piękna, blondwłosa Joanna, a oprócz tego incydentu, to porządny człowiek, więc nie mógł jej zostawić samej z dzieckiem. Najgorsze jest to, że cała trójka wciąż pracuje w jednym biurze, więc widok byłego męża i koleżanki z pracy, trzymających się za ręce i patrzących na siebie z uczuciem, nie pomagało Milenie zapomnieć o bolesnych wydarzeniach.

Rozwódka wzięła trzymiesięczny bezpłatny urlop, by odczekać aż Aśka urodzi dziecko i pogodzić się z sytuacją. Wyjechała w tym czasie w góry, do miejsca, gdzie rok przed ślubem poznała na szlaku Michała, swoją bratnią duszę. Spędziła z nim wtedy na długich rozmowach cały urlop w górach. Nie wzięła wówczas żadnego namiaru na mężczyznę, ponieważ była zakochana w Bartku i planowali wspólne życie, jednak został on w jej sercu. Po rozwodzie potrzebowała pomyśleć o czymś przyjemnym, więc wybrała się do tego samego pensjonatu, co ponad cztery lata wcześniej. Nie spodziewała się spotkać tam Michała, to byłby zbyt duży zbieg okoliczności, ale zawiodła się, gdy przez dwa tygodnie jej pobytu, mężczyzna się nie pojawił.

Po powrocie do pracy, Milena złożyła wypowiedzenie i podjęła decyzję o poszukiwaniu nowego zajęcia i przekreśleniu przeszłości związanej z Bartkiem. Kolejny miesiąc zajęły jej poszukiwania pracy, ale w końcu się udało. Gdy wydawało jej się, że już powoli układa swoje życie, pojawił się jej były mąż i załamanym głosem błagał o powrót i skarżył się, że Joannie chodziło jedynie o dziecko, a jego nigdy nie kochała. Milena zdecydowanym głosem oznajmiła, że nie zamierza się z nim ponownie wiązać. To był ostateczny sygnał, że była gotowa zacząć nowy rozdział.

Kiedy pewnego dnia, jakiś rok po rozwodzie, wychodziła z biura, zauważyła, że ktoś jej się przygląda, a potem usłyszała głos: „Milena, to naprawdę ty?”. Gdy dotarło do niej kim jest mężczyzna z głupkowatym uśmiechem, nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, tak bardzo chciała go zobaczyć. Uśmiechnęła się i dotarło do niej, że wszystkie wydarzenia, które miały miejsce przez ostatnie kilka lat, doprowadziły ją właśnie do tego miejsca, gdzie mogła spotkać człowieka, o którym nie potrafiła zapomnieć. Michała. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + 3 =

Milena chciała jeszcze coś powiedzieć, ale wycofała się, gdy usłyszała dzwonek telefonu. Kiedy Bartek odebrał i powiedział: „Tak, kochanie”, wiedziała już wszystko.