Ostatnio moje życie to pasmo nieszczęść i porażek. Moja ukochana babcia wylądowała w szpitalu, mąż chce rozwodu, w pracy zawalam terminy, bo mój zespół nie potrafi nic zrobić na czas i przez to nie dostałam premii, auto mi się zepsuło i muszę dojeżdżać do pracy tramwajem… Wczoraj wracałam do domu w fatalnym nastroju. W ciągu 5 minut się rozchmurzyłam i wróciła nadzieja, że do mnie też uśmiechnie się szczęście. Gdy wyszłam z tramwaju, zauważyłam zbliżającego się w moim kierunku mężczyznę. To był młody, elegancki człowiek, który cały czas coś mówił. Początkowo myślałam, że rozmawia z kimś przez telefon, ale kiedy podszedł bliżej, dostrzegłam w jego rękach małego, brudnego pieska.
Mężczyzna promieniał szczęściem, głaskał szczeniaka i cały czas do niego mówił, a piesek piszczał radośnie i poszczekiwał. Miał brudne futerko i łapy, pobrudził płaszcz mężczyźnie i podgryzał klapy kołnierza, który był praktycznie cały w ślinie zwierzęcia. Mężczyzna miał brudne ręce, ale zdawał się tego nie zauważać. Musiałam zbyt długo się na nich gapić, bo mężczyzna zatrzymał się obok mnie i z radością w oczach opowiedział mi historię szczeniaka:
– Nie uwierzy Pani, znalazłem to cudo porzucone na śmietniku. W dzieciństwie miałem niemal identycznego psiaka, nie mogłem przejść obojętnie i musiałem mu pomóc.
Potem zwrócił się do psa:
– Nikomu cię nie oddam maleńki, zawsze będę cię kochał.
I odszedł, wciąż mówiąc do swojego zwierzęcia z miłością w głosie. W tamtym momencie na chwilę zapomniałam o wszystkich problemach.
Zdziwił mnie ten widok, ponieważ tak eleganccy ludzie zwykle prowadzają obok siebie rasowe psy, wystrzyżone i ze lśniącą sierścią. Ten człowiek nie dość, że wybrał kundelka, to jeszcze ze śmietnika i nie przejmował się ewentualnymi chorobami, które zwierzak mógł na niego przenieść. W dodatku był szczęśliwy jak małe dziecko! Mam nadzieję, że takich osób na świecie jest więcej. Ludzi, którzy są gotowi nieść pomoc najbardziej potrzebującym i bezbronnym. Dopóki będą istnieć tacy ludzie, świat będzie piękny. Ta sytuacja dała mi nadzieję, że moje życie również niedługo się ułoży i po tej burzy wyjdzie dla mnie słońce.
