Miałam szczęśliwe dzieciństwo. Moi rodzice zrobili wszystko, co mogli, żeby dobrze mnie wychować, i żeby niczego mi nie brakowało. Opłacali moje zajęcia dodatkowe i korepetytorów, kupowali mi modne ubrania, spełniali moje zachcianki.
Każde lato spędzałam u dziadków, którzy również kochali mnie szalenie. Mieszkali w domu nad samym morzem, więc przez trzy miesiące miałam okazję korzystać z morza, pływać i opalać się.
Jednak w pewnym momencie wszystko się zmieniło. Moja mama ponownie zaszła w ciążę i cała uwaga przeniosła się na nią. Kiedy mój ojciec dowiedział się, że to będzie chłopiec, zapomniał, że w ogóle istnieję. Chodzi o to, że od lat marzył o posiadaniu dziedzica, który przejmie gospodarstwo.
Kiedy urodził się mój brat, stał się ulubieńcem wszystkich krewnych. Czułam się zbędna w rodzinie. Musiałam zrezygnować ze wszystkich swoich zainteresowań i zostać jego nianią. Stałam się workiem treningowym dla mojej matki, bo wszystkie swoje frustracje wyładowywała na mnie.
Babcia i dziadek uznali, że może lepiej będzie, jak mnie przygarną. Rodzicom było to obojętne, co ze mną będzie więc wybrałam dziadków. W ich mieście skończyłam liceum i poszłam na studia.
Przez wszystkie osiem lat moi rodzice nigdy nie zadzwonili do mnie, ani nie przyjechali mnie odwiedzić. Nigdy, nawet z okazji urodzin. Na początku było mi przykro, a potem przywykłam i przestałam czekać.
Wkrótce mój dziadek zachorował. Leczenie nie przyniosło rezultatów więc po niedługim czasie dziadek zmarł. Zostałam tylko ja i babcia. Pomagałam jej we wszystkim. Znalazłam też pracę na pół etatu, bo sama emerytura nie wystarczała na życie.
Rok później ona również zachorowała. Opiekowałam się nią sama, bo z rodzicami nie miałam kontaktu. Babcia zostawiła testament, w którym oficjalnie zapisała dom na moje nazwisko, bo wiedziała, że krewni zgłoszą się, gdy tylko dojdzie do spadku.
I miała rację. Jak tylko umarła, przyjechali moi rodzice.
Chcą, żebym sprzedała dom i połowę pieniędzy przekazała bratu. Ale ja nie chcę niczego sprzedawać. Ten dom jest dla mnie czymś wyjątkowym. Byłam tu kochana i szanowana. Wszystko tutaj przypomina mi o dziadkach. Nigdy nie sprzedam tego domu. Ale moja matka nie odpuszcza i biega po prawnikach, żeby mnie do tego zmusić.
I to mnie naprawdę boli, bo moi bliscy przypomnieli sobie o mnie dopiero wtedy, gdy pojawił się dom. Nie jestem im nic winna. Stali się dla mnie zupełnie obcy, więc nie zamierzam się z nimi dzielić, ani w ogóle mieć z nimi nic wspólnego.
