Moi rodzice od najmłodszych lat wpajali mi, że muszę się uczyć, żeby dobrze zarabiać. Z biegiem lat mieli na mnie coraz bardziej idealny plan, aż pod koniec szkoły podstawowej stwierdzili, że muszę być lekarzem. W szkole średniej wysyłali mnie na dodatkowe lekcje biologii i chemii i pilnowali, żebym się pilnie uczyła. Nauka nie sprawiała mi problemów, nawet to lubiłam i byłam z siebie dumna, że tak dobrze sobie radzę. Sama jeszcze nie do końca wiedziałam co bym chciała w życiu robić, więc podporządkowałam się pod plan rodziców.
Mamie i tacie również podobało się to, że jestem zdolna i nauka przychodzi mi z taką łatwością, więc jeszcze bardziej naciskali na to, bym koniecznie była lekarzem. Kiedy nadszedł czas aplikowania na studia, nagle mnie olśniło i dotarło do mnie, że w życiu trzeba robić to, co się lubi, a nie ślepo dążyć na cudzymi marzeniami. Pojęłam, że mogłam popełnić największy błąd w życiu i natychmiast pobiegłam do rodziców, by podzielić się z nimi moimi spostrzeżeniami. Byłam pewna, że wesprą mnie w mojej decyzji, kiedy oznajmiłam, że chcę iść do szkoły aktorskiej, ale bardzo się pomyliłam.
Od dziecka lubiłam teatr i uczęszczałam na kółko teatralne, a także brałam udział w konkursach piosenki, ale rodzice powtarzali mi, że to tylko hobby i powinnam zająć się czymś, co przyniesie zyski. Również i tym razem powiedzieli to samo, nie chcieli słyszeć, że miałabym być kimś innym niż lekarzem, jednak ja miałam już swój plan i nie interesowało mnie nic innego. Moja mama nazwała mnie głupią i była przekonana, że nic dobrego z tego nie wyniknie.
Mimo wszystko zrobiłam to, co chciałam, choć swoje się nasłuchałam. Na szczęście czarne scenariusze mojej mamy się nie spełniły, teraz jestem jedną z kluczowych aktorek znanego teatru i dodatkowo uczę mojej profesji zdolną młodzież. Kocham moją pracę, czuję się spełniona, a moi rodzice w końcu zrozumieli, że moja decyzja była słuszna.
