Nie mam zbyt wielu znajomych. W szkole mieliśmy swoją paczkę, jednak po kilku latach kontakty się urwały, ludzie porozjeżdżali się do różnych miast i każdy miał swoje życie. Pozostał przy mnie tylko Tomek, z którym łączyły mnie najsilniejsze więzy. Wiele razem przeżyliśmy.
Pewnego dnia siedzieliśmy z Tomkiem w moim garażu i coś tam majstrowaliśmy przy samochodzie, popijając piwko. Opowiedziałem mu wtedy o znajomym z pracy, który ma trójkę dzieci i postanowił potajemnie zrobić testy na ojcostwo. Nie wiem co go do tego skłoniło, niemniej rezultat testów był szokujący. Okazało się, że dwójka z jego dzieci tak naprawdę nie jest jego dziećmi. Wydawało się, że na Tomku nie zrobiła wrażenia ta historia, bo lekko przeszedł po niej do innego tematu. Jednak wieczorem, kiedy wracaliśmy już do swoich domów, Tomek oświadczył, że chyba też zrobi taki test. Byłem mocno zaskoczony.
Syn Tomka jest dosłownie jego kopią. Ma taki sam nos, oczy i kolor włosów. Jedynie usta i charakter odziedziczył po matce. Natomiast córka nie jest podobna ani do ojca, ani do matki. Dlatego mój kumpel postanowił zrobić test tylko córce. W efekcie końcowym skusił się również na testy dla syna. Oczywiście wszystko utrzymywał w tajemnicy przed żoną.
Kiedy przyszły wyniki testów Tomek przeżył szok. Jego córka była naprawdę jego dzieckiem. Natomiast kopia okazała się nie jego kopią! Do tej pory udany związek znajomego zachwiał się w posadach. Żona negowała wyniki twierdząc, że takie testy nie są wiarygodne a on jest na pewno ojcem syna.
W następnym etapie żona wyraziła głęboki gniew, że za jej plecami zrobił coś takiego i wątpił w jej wierność. Rozmowy ciągnęły się godzinami. W końcu nadszedł dzień, w którym żona Tomka się rozpłakała i wyznała, że kiedy wychodziła za niego, była w ciąży ze swoim byłym chłopakiem. Kiedy zakochała się w Tomku a on się jej oświadczył, była taka szczęśliwa, że nie myślała o tym, czyje dziecko nosi.
Teraz Tomek musi żyć z tymi informacjami. Nie jest szczęśliwy. Czasami chyba lepiej nie wiedzieć za dużo i żyć w spokoju.
