Mój przyjaciel ma poważny problem rodzinny i nie chce przyjąć moich rad.

Niedawno zauważyłem, że coś męczy mojego przyjaciela. Nie mogłem bezczynnie patrzeć, kiedy już trzeci dzień z rzędu przyszedł do pracy nieco wczorajszy, więc postanowiłem z nim porozmawiać. Umówiłem się z nim na wieczór u mnie w mieszkaniu i celowo nie kupiłem alkoholu. Kiedy przyszedł, pozwoliłem mu się rozgościć i próbowałem delikatnie wybadać grunt.

– Sławek, widzę, że coś cię gryzie. Wiesz, wszystko jest dla ludzi, ale nie możesz przychodzić do pracy na kacu, myślę, że nie tylko ja zauważyłem twój dzisiejszy stan rano… Powiesz mi co cię trapi?
– Nie wiem co się ze mną dzieje, odkąd urodził się Maciuś, nie mogę patrzeć na córkę mojej żony. Nie potrafię przebywać obok niej, denerwuje mnie, kiedy okazuje zainteresowanie Maćkiem.
– Ale przecież wiedziałeś, że Alicja ma córkę z pierwszego małżeństwa… Czemu teraz masz z tym problem?
– Nie wiem, ale działa mi na nerwy! Nie potrafię siedzieć z nią w jednym domu. Jeszcze rok temu było inaczej, Sara była malutka, niewiele mówiła i dużo spała, a teraz ciągle męczy mnie pytaniami. To nie jest moje dziecko i nie umiem się z tym pogodzić. Irytuje mnie to do tego stopnia, że ciągle na nią krzyczę.
– Gdybym był na miejscu Ali, kopnąłbym cię w tyłek i zostawił! Co ci zrobiła Sara, że tak źle ją traktujesz? Przecież wiedziałeś, że dzieci rosną i każde z nich przechodzi okres irytujących pytań… Po co się wiązałeś z Alicją?
– Nie pomyślałem o tym, że kiedykolwiek Sara mogłaby mi przeszkadzać, poza tym, Ala była w ciąży, nie mogłem jej zostawić.

Byłem zszokowany tym, co opowiadał mój przyjaciel. Czułem się jakbym rozmawiał z dzieckiem, zero odpowiedzialności! Musiałem nim potrząsnąć, zanim zrobiłoby to życie.

– Sławek! Ogarnij się! Jeśli kochasz Alicję, to znajdź sposób, by dogadać się z Sarą, bo zapewniam cię, że każda matka stanie po stronie własnego dziecka i prędzej cię rzuci niż zrezygnuje z dobra córki!
– Trudno, najwyżej się rozwiedziemy… Nie potrafię patrzeć na Sarę, ona mnie zwyczajnie wkurza! Jeśli nie masz zamiaru mi pomóc, to nic tu po mnie, cześć.

No i Sławek wyszedł. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że przemyśli moje rady, bo inaczej wkrótce będę go musiał pocieszać po rozstaniu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 4 =

Mój przyjaciel ma poważny problem rodzinny i nie chce przyjąć moich rad.