Mój bliski przyjaciel Adam, który ma już 35 lat, nadal nie ułożył sobie życia osobistego. Ja jestem w szczęśliwym małżeństwie od niemal dekady, a on przez ostatnie lata skacze z kwiatka na kwiatek. Jest eleganckim mężczyzną i nie dziwi mnie, że ma tak ogromne powodzenie u płci przeciwnej, ale interesują go wyłącznie starsze kobiety. Takie, które mogłyby być jego matkami.
Często spotykamy się w centrum, na obiad albo na piwo, nie zdarzyło się jeszcze, żeby nie próbował zagadać do jakiejś kobiety znacznie starszej od siebie. Chłopak nie traci żadnej okazji. Ale ostatnio mnie zaskoczył – przyznał mi się w wielkiej tajemnicy, że tak naprawdę to chciałby związać się z osobą w swoim wieku i nie rozumie swojego zainteresowania starszymi kobietami. Poleciłem mu, aby udał się do psychologa. Adam niemal od razu znalazł w sieci specjalistę i umówił najbliższy możliwy termin.
Zadzwonił do mnie wczoraj i zrelacjonował swoją wizytę u psychologa. Okazało się, że jego preferencje co do starszych kobiet wynikają z traumy jaką przeżył w dzieciństwie, kiedy matka oddała go do sierocińca, w którym dorastał do uzyskania pełnoletności. Podświadomie szuka teraz kobiety odpowiednio starszej, która miałaby zastąpić mu matkę i wypełnić pustkę w jego sercu.
I wszystko stało się logiczne. Adam postanowił kontynuować spotkania z psychologiem, ponieważ zależy mu na zbudowaniu zdrowej relacji z kobietą zbliżoną wiekiem do niego. A ja będę trzymał kciuki.






