Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Był to dla mnie lekki szok, bo nie starałam się o dziecko. Mam już czterdzieści dwa lata i siedemnastoletniego syna z pierwszego małżeństwa. Mój drugi mąż jest dla Darka jak ojciec, wychowuje go od trzeciego roku życia.
Waldek jest naprawdę dobrym ojczymem dla mojego syna. Traktuje go jak własne dziecko, w przeciwieństwie do rodzonego ojca, który praktycznie nie uczestniczy w życiu syna. Ma córkę z drugą żoną i nie zaprasza nawet Darka do swojego domu, nie spędza z nim weekendów, płaci jedynie alimenty.
Wielokrotnie podczas rozmów z moją mamą padało pytanie dlaczego nie chcę mieć dziecka z drugim mężem. W sumie nie wiem, wydawało mi się, że Darek mu wystarcza. Być może bałam się też, że zacznie inaczej traktować syna, jeżeli będzie miał swoje rodzone dziecko.
A teraz okazało się, że jestem w ciąży. Kiedy powiedziałam o tym Waldkowi, wziął mnie w ramiona i było widać, że jest bardzo szczęśliwy. Zapewnił mnie, że wszystko będzie w porządku i wiem, że spełni świetnie swoje zadanie. Udowodnił to w ciągu czternastu lat, poświęcając swój czas na zajmowanie się Darkiem.
Zszokowała mnie natomiast reakcja syna, który kategorycznie oświadczył, że jeżeli urodzę to dziecko, to on się wyprowadzi do ojca albo do babci. I nie ma zamiaru nawet dotykać rodzeństwa. Pokrzyczał, pokrzyczał i wybiegł z mieszkania.
Jakiś czas później zadzwonił do mnie mój były mąż, ponieważ Darek go poinformował o nowinie. Uspokajał mnie, że syn jest już dorosły i jakoś musi sobie poradzić z tą sytuacją a ja muszę myśleć przede wszystkim o swoim szczęściu.
Moja mama także mnie uspokaja i zapewnia, że gdyby Darek naprawdę nie był w stanie zaakceptować dziecka, to ona go przyjmie pod swój dach. A ja się boję, że stracę syna przez posiadanie drugiego dziecka. Darek nie potrafi zrozumieć, jak bardzo dziecko uszczęśliwi Waldka.
Jak sądzicie, syn jest zazdrosny, boi się, że straci uwagę ojczyma a może jest zwyczajnym egoistą?
