Moja mama nie akceptuje moich wyborów, mimo, że obie już dawno mamy za sobą młodość.

Odkąd pamiętam, mam bardzo chłodne stosunki z matką, ale na swój sposób ją kocham. Niestety, im mama jest starsza, tym gorzej mi się z nią dogadać. Za każdym razem, gdy od niej wychodzę, mam w głowie gonitwę myśli i wyrzuty sumienia. Wiele razy obiecywałam sobie, że nie będę ulegać jej manipulacjom i kąśliwym uwagom, powtarzałam sobie, że ona nigdy się nie zmieni i muszę to zaakceptować, ale moja mama jest mistrzem wbijania szpil, a ja wszystko biorę sobie do serca. Ostatnio znowu wyciągnęła ulubioną kartę – według niej zostawiłam ją dla obcego człowieka.

Nie chcę się tłumaczyć, ale z Mateuszem jestem już 15 lat, nie mamy ślubu, bo jestem rozwódką, ale kocham go i gdybym mogła, wyszłabym za niego. Niestety moja matka wciąż wspomina mojego byłego męża, który był dla niej idealny i nie interesuje jej, że to przez niego nam nie wyszło. Mateusza nie uznaje za zięcia i wciąż mi wypomina rozwód… Uważa, że Mateusz mnie zostawi, bo ponoć skoro nie jest moim mężem, to nic nas nie łączy. Według niej, jedyne co powinnam zrobić po rozwodzie, to wprowadzić się do niej i się nią zająć, a każde inne zachowanie świadczy o mojej niewdzięczności.

Nie mam też prawa się wypowiadać i mieć własnego zdania, mimo, że mam prawie 50 lat! Każda kłótnia z moją mamą doprowadza mnie do łez, nie umiem odpuścić i uznać, że taka po prostu jest. Chciałabym, żeby mnie rozumiała i pogodziła się z tym, że chcę być szczęśliwa z Mateuszem. Wciąż mam wyrzuty sumienia po naszej ostatniej wymianie zdań, kiedy nie wytrzymałam ofensywy mamy i wykrzyczałam jej w twarz to, co siedziało w mojej głowie od dzieciństwa: „Wiem, że nawet nie chciałaś mnie urodzić i nigdy mnie nie kochałaś”. Po tym zdaniu moja mama zamilkła, a ja po chwili tej ciszy po prostu wyszłam do siebie.

Mama nie odzywała się do mnie przez ponad miesiąc, ale w końcu zadzwoniła i mnie przeprosiła. Zaproponowała, żebym do niej przyjechała i opowiedziała mi, że w dzieciństwie brakowało jej matczynej miłości i później nie potrafiła okazać mi uczuć, gdy wychowywała mnie samotnie. Nie miała dobrych wzorców i nie wiedziała jak być matką, której oczekiwałam. Wybaczyłam jej, nie miałam żalu o to, że nie umiała okazać mi miłości w dzieciństwie, poradziłam sobie z tym już, po prostu chciałam, żeby teraz umiała zaakceptować mnie i moje wybory, a nie ciągle osądzać.

Od tego czasu minęło kilka miesięcy, ale moja mama wcale się nie zmieniła. Poza tym jest coraz starsza, już kilka lat temu stała się prawdziwą staruszką, słabą i jeszcze bardziej zgryźliwą. Teraz potrzebuje mnie znacznie bardziej niż wcześniej, ale wciąż kieruje do mnie przykre słowa i kąśliwe uwagi, a mimo obietnic, że zmieni swoje zachowanie, nadal otwarcie krytykuje mojego partnera i nie uznaje go za zięcia. Bardzo boli mnie zachowanie matki i nie wiem czy umiem się z tym pogodzić.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

Moja mama nie akceptuje moich wyborów, mimo, że obie już dawno mamy za sobą młodość.