„To wszystko. Moja cierpliwość się skończyła. W niczym nie chcecie mi pomagać!” – Powiedziała matka do córki.
Agnieszka zawsze nie potrafiła dogadać się z matką, ale i tak ją odwiedziła. Dom był obok rzeki i ona z mężem uwielbiali tam chodzić. Zarówno on, jak i ona pochodzili ze wsi, dlatego też ciągnęło ich do tego miejsca. W każdy weekend podziwiali wschód słońca, oglądali zachód i wędrowali po lesie.
Dziwna jest natomiast relacja Agnieszki z jej matką, bo cały czas się kłócą. Znajdują powód do kłótni i sporów i nikt nikomu nie ustępuje.
W tej samej wsi mieszka też teściowa Agnieszki, ale ona ma mieszkanie w bloku.
Dlatego młodzi często odwiedzają matkę Agnieszki, chcą być na świeżym powietrzu, na łonie natury. Choć niestety muszą wybrać specyficzną matkę, zamiast miłej i pomocnej teściowej.
Teściowa oczywiście nie przepada za zięciem i zawsze stara się go nagradzać pracą, byleby tylko się nie nudził. Oczywiście nadzoruje go i ciągle komentuje, bo ona wszystko wie najlepiej.
Pewnego dnia córka wraz z mężem, postanawiają zaproponować matce wspaniałą opcję, która powinna jej odpowiadać.
Na posesji teściowej jest dużo ziemi, więc dzieci poprosiły o mały kawałek, aby mogły na nim wybudować swój mały domek. Wtedy wszyscy byliby na miejscu i nie wpadali by na siebie w małym domku teściowej. Teściowa od razu się zgodziła, aż małżonkowie byli w szoku.
Zaczęli przygotowywać teren pod dom i przystąpili do budowy budynku, teraz często razem jeździli na wieś. Gdy budynek był już postawiony, przyszła kolej na prace wewnątrz budynku. Choć teściowa teraz nie przyglądała się spokojnie budowie – chciała, żeby dzieci pracowały na jej ziemi, a córka nie chciała być posłuszna matce.
– Mamo, poczekaj. Staramy się skończyć wszystko jak najszybciej.
– A kto będzie załatwiał sprawy na zewnątrz? Zamkniecie się w domu i siedzicie tam. Gdzie mam szukać pomocy? Trzeba skosić trawę na podwórku!
A sytuacja tylko się pogorszyła i kiedy wszystkie prace były już prawie skończone, matka zaczęła jeszcze bardziej narzekać. Robiła dzieciom wyrzuty, gdy tylko przekroczyły próg jej domu. Teraz była oburzona, że zięć jest zajęty tylko swoim domem, a jej praca na podwórku nie jest zrobiona.
” Potrzebuję męskich rąk, a ty ukrywasz się tutaj. Po prostu nie chce ci się pracować!” – Powiedziała do zięcia kiedy weszła do ich domu.
Oczywiście stwierdzenia teściowej nie miały żadnych podstaw w rzeczywistości, bo Agnieszka od czasu do czasu chodziła pomagać matce. Zajmowała się sprzątaniem i gotowaniem. A zięć doglądał działki, choć ciężko było mu się wyrwać nawet na moment.
„Nie chcę takich sąsiadów! Przychodzisz i nic nie robisz, tylko zajmujesz się swoimi sprawami, wstydzę się nawet przed sąsiadami.”
Ale tak się składało, że teściowa zapisała na córkę kawałek tej ziemi, więc młodzi oddzielili się od matki płotem i zrobili sobie swój wjazd. Teraz mają swój mały domek, oddzielony od matki. Chodzą do niej czasem, pomagają, ale ona jest na nich i tak ciągle obrażona. Nie zapowiada się na to, żeby kiedykolwiek odpuściła…
