Moja nowa partnerka postawiła przede mną ultimatum: albo ona, albo moja córka – długo się nie musiałem zastanawiać.

Rozstaliśmy się z Igą dwa lata temu, po siedmiu latach małżeństwa. Po prostu stopniowo zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy bardzo różni, wręcz obcy sobie i nie widzieliśmy powodu, by kontynuować naszą relację. Razem z Igą mamy cudowną córkę Olę. Po separacji nadal się przyjaźniliśmy, oddałem im swoje mieszkanie, a w każdy weekend zabierałam córkę do siebie.

Niedawno związałem się z nową kobietą, Anetą. Pracowaliśmy razem w tej samej firmie i wydawało się, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Aneta była bardzo dobra dla mojej córki i czasami chodziliśmy razem do kina. – „Kochanie, jutro jest sobota, moja mama nas oczekuje” – powiedziała mi wieczorem Aneta. – „Dobrze, zrobimy cokolwiek zechcesz” – zaśmiałem się. – „Radku, nie zabierajmy Oli ze sobą. Wiesz, moi ojcowie tego nie zniosą” – powiedziała kobieta. – „Jak to „nie zniosą? Czy twoi rodzice byli przeciwni naszej relacji? Wręcz przeciwnie, cieszyli się. Oni dobrze wiedzą, że mam córkę. Akceptują mnie, ale nie dziecko?” – Zdenerwowałem się. – „Cóż, dziękuję ci bardzo. Dlaczego nie możesz raz zrobić tego, o co cię proszę? Po prostu nie zabieraj jutro Oli, to wszystko.

Nie możesz tego dla mnie zrobić?” – Aneta podniosła głos. – „Jesteś już dawno dorosła, a zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka. Kocham cię, ale obiecałem córce, że zabiorę ją na weekend i nie będę jej oszukiwał przez twoje zachcianki” – powiedziałem i położyłem się do łóżka. Następnego dnia pojechałem odebrać córkę. – „Cześć,, mam do ciebie prośbę, za tydzień muszę wyjechać na dziesięć dni, czy Ola może zostać z Tobą? – zapytała mnie Iga. – „Tak, będę mieszkać z tobą!” – Dziewczynka uradowana pojawiła się za jej plecami. Uśmiechnąłem się do córki i poklepałem ją po głowie. – „Oczywiście, dlaczego o to pytasz?” – Powiedziałem do mojej byłej żony. Po rozmowie zabrałem córkę do domu. – „Ola, zostaliśmy na dziś zaproszeni do rodziców cioci Anetki, pójdziemy?” – zapytałem córkę. – „Chodźmy, obiecuję, że będę grzeczna”. – poważnie odpowiedziała. – „Dobrze, wiem, że będziesz, w końcu jesteś inteligentną i dobrze wychowaną dziewczyną” – zaśmiałem się. W domu dowiedziałem się, że Aneta już wyjechała.

Na stole zobaczyłem kartkę:
„Poszłam do mamy, spóźnię się”. Moja partnerka poszła więc sama. Cóż, to jej decyzja. Czułem się trochę nieswojo i jakoś szkoda mi było mojej córki. – „Olcia, nasze plany się zmieniają, dziś jedziemy na karuzelę!” – powiedziałem do córki. Cały dzień chodziliśmy po okolicy, potem zjedliśmy ciastko w kawiarni i wróciliśmy do domu. Aneta siedziała w fotelu i oglądała telewizję, przywitała chłodno Olę i położyła się do łóżka. – „Radek, musimy poważnie porozmawiać” – powiedziała mi po chwili. – „Słucham cię, czy coś się stało?” – zapytałem. – „Tak, stało. Tak dalej być nie może. Kocham cię i nie chcę się tym z nikim dzielić!” – powiedziała Aneta. – „I nie musisz się mną z nikim dzielić.

Nie mam innych kobiet, więc jestem cały twój” – mruknąłem z uśmiechem. – „Przestań sobie żartować, tu chodzi o twoją córkę. Nie możemy tak dalej postępować. W końcu będziemy mieć własne dzieci i nie będziesz mógł zabierać Oli do naszego domu!” – poinformowała oschle kobieta. – „Anetko, nie zmuszam cię do kochania mojej córki. Ale, jeśli mnie kochasz, musisz ją również szanować i odpowiednio traktować. Myślę, że nasza rozmowa dobiegła końca!” – odparłem. Aneta, jak zwykle, skrzywiła się i odwróciła. – „Przy okazji, zapomniałem ci powiedzieć. Iga niedługo wyjeżdża na dziesięć dni, a Ola zostanie z nami” – powiedziałem. Aneta nic więcej nie powiedziała.

Nie odzywała się do mnie też przez kilka kolejnych dni. Nie wiedziałem, co robić, przecież kochałem ją, ale jeszcze bardziej kocham moje dziecko. Po kilku dniach Ola zamieszkała z nami. Aneta praktycznie nie odzywała się do dziewczynki, udając, że jej nie zauważa. Ola czuła, że coś jest nie tak i nie czuła się dobrze. – „Tatusiu, czy ciocia Anetka jest na mnie zła? Przecież jestem grzeczna. Dziś jak wstałam z łóżka, to nadal się do mnie nie odezwała” – zapytała mnie córka. – „Nie, dziecko, wydaje ci się. Ciocia ma problemy w pracy, więc nie jest w nastroju. Nie zwracaj na nią uwagi.

Chodźmy oglądać bajki” – pocieszyłem córkę. Tydzień później zadzwoniła do mnie Iga. – „Radek, jest taka sprawa, że… krótko mówiąc, wychodzę za mąż – powiedziała. – „Moje gratulacje!” – Powiedziałem ciepło. – „Widzisz, mój przyszły mąż nie wie, że mam córkę. Czy masz coś przeciwko temu, żeby Ola zamieszkała z tobą na jakiś czas?” – zapytała mnie Iga. – „Jestem za! Wiesz, zawsze chciałem, żeby mieszkała ze mną. Nie martw się, poradzimy sobie.

A Tobie życzę powodzenia”. – odpowiedziałem. Następnego dnia pojechałem do jej mieszkania, aby zabrać więcej rzeczy córki. Kiedy wróciłem, zobaczyłem nieprzyjemną scenę. – „Jesteś głupia i niewdzięczna, a także niegrzeczna! Kto ci pozwolił grzebać w moich rzeczach?” – Usłyszałem krzyk Anety… – „Nie gniewaj się, proszę, chciałam pobawić się piłką i przez przypadek rozsypałam twój puder, nie zrobiłam tego specjalnie – płakała córka. W pokoju zobaczyłem Olę, była zapłakana i próbowała małymi rączkami sprzątnąć bałagan. – „Pokażę ci teraz, co się dzieje jak ruszasz czyjeś rzeczy!” – Aneta krzyknęła i zamachnęła się ręką na Olę. – „Przestań, Aneta!” – krzyknąłem.

Moja partnerka odwróciła się, a jej oczy błyszczały ze złości.
– „Radek, już wróciłeś? Dlaczego jesteś tak wcześnie?” – zapytała. – „Czy nie pozwalasz sobie na zbyt wiele?” – odpowiedziałem pytaniem. – „Możliwe, ale mam już tego dość. Wybieraj, albo ja, albo ona!” – „Nie muszę wybierać, spakuj swoje rzeczy, a ja zamówię ci taksówkę” – powiedziałem cicho. Aneta wpatrywała się we mnie pustym wzrokiem, nie spodziewając się takiego obrotu sprawy. Wziąłem z szafy walizkę i podałem jej. – To prosta decyzja, kobiet są tysiące, a ja mam tylko jedną córkę” – powiedziałem. – „Jeszcze pożałujesz! Będziesz czołgał się do mnie na kolanach!” – krzyczała. – „Aneta, skończ z tym tanim przedstawieniem i pospiesz się” – powiedziałam i zadzwoniłam po taksówkę.

Po wyjściu mojej byłej partnerki poczułem spokój. Tak, jakbym znalazł się w zupełnie innym miejscu. – „Tatusiu, czy ty przeze mnie ją wyrzuciłeś? Czy to moja wina?” – zapytała mnie Milana. – „Nie, kochanie, to nie twoja wina. Poza tym mam wspaniały pomysł! Jutro wezmę wolne kilka dni i pojedziemy nad morze. Nie masz nic przeciwko temu?” – Śmiałem się do mojej córki. – „Hura! Tatko, tak bardzo Cię kocham!” – oznajmiła Ola i mocno objęła mnie za szyję. Oboje czuliśmy się szczęśliwi i zadowoleni.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + 20 =

Moja nowa partnerka postawiła przede mną ultimatum: albo ona, albo moja córka – długo się nie musiałem zastanawiać.