Moja przyjaciółka poświęciła się dla rodziny, a teraz cierpi

Moja przyjaciółka, Alina, z pozoru jest bardzo szczęśliwa, a przynajmniej takie wrażenie można odnieść patrząc na nią z boku. Jednak ja znam całą prawdę, ale jestem zupełnie bezradna i nie wiem co jej doradzić. Ala już jest na skraju rozpaczy.

Kiedy poznała Adriana, wydawało mi się, że nic lepszego nie mogło jej spotkać, widać było gołym okiem chemię między nimi. Dodatkowo Adrian był świetnie zapowiadającym się przedsiębiorcą i nic nie zwiastowało kłopotów. Często miałyśmy kontakt, nawet jej zazdrościłam, gdy opowiadała o niespodziankach, które organizował dla niej mąż. Alicja miała do mnie ogromne zaufanie i mówiła mi o wszystkim, nawet o jej ciąży dowiedziałam się pierwsza.

Przyszedł jednak dzień, kiedy Ala zaczęła mi mówić coraz straszniejsze rzeczy… Mąż sprawdzał jej telefon, więc nie mogłyśmy do siebie pisać o wszystkim, śledził ją, gdy wychodziła z domu, był ogólnie coraz bardziej zazdrosny. Kiedy ja i mój mąż spotykaliśmy się z nimi, Adrian był bardzo niemiły dla Ali, potrafił ją nawet ośmieszyć w towarzystwie. Wypominał jej przy nas, że zbyt mało zarabia i powinna zrezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem.

Ala wstydziła się za męża, ale w końcu uległa i zwolniła się z pracy. Bała się zostawić Adriana, bo faktycznie nie zarabiała wiele, a przy nim miała zapewnione dostatnie życie dla siebie i dziecka. Momentami bała się Adriana, wiedziała, że byłby w stanie podnieść na nią rękę. Miała na głowie coraz więcej, sprzątanie, gotowanie, zakupy, wożenie dziecka do szkoły i na zajęcia dodatkowe, a mąż zajmował się tylko sobą i biznesem.

Wielokrotnie mi się żaliła, że nie ma czasu dla siebie i ciągle jest besztana przez męża, że źle sprząta, niesmacznie gotuje, przytyła, zapomniała o urodzinach teściowej… Nie wierzyłam w to, co słyszałam. Ala nie miała własnych pieniędzy, Adrian wyliczał jej kwoty na tygodniowe zakupy. Gdy ich córka dorastała, również nie miała szacunku do matki, bo to ojciec jej wszystko sponsorował: ciuchy, wycieczki, rozrywkę, a matka tylko goniła ją do obowiązków.

Alicja tak naprawdę to nie ma nic, żadnych oszczędności, doświadczenia zawodowego ani wsparcia w dziecku, a ludzie patrzący na nią z boku wciąż mają wrażenie, że pływa w luksusie, więc na pewno jest szczęśliwa. Niedawno zadzwoniła do mnie i powiedziała, że Adrian zażądał rozwodu, a córka chce mieszkać z nim. Alicja poświęciła wszystko, by budować silną i kochającą się rodzinę, a przemieniła się w ich służącą. Zupełnie nie wiem co mam jej doradzić, nie mam pojęcia na ile decyzja Adriana jest ostateczna, ale nie pozwolę, by zostawił Alę z niczym!

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + 15 =

Moja przyjaciółka poświęciła się dla rodziny, a teraz cierpi