Nigdy nie spodziewałam się, że będę w takiej sytuacji. Sytuacja jest beznadziejna, a ja nie mam żadnej pomocy ani wsparcia.
Mieszkam z babcią w małym mieście. Mam 35 lat, a moja babcia ma 73 lata. To ona mnie wychowała, bo ojca nigdy nie poznałam, a mama wyjechała za granicę, gdy miałam 5 lat i nie wróciła.
Ostatni rok był dla mnie dość trudny, zachorowałam i trafiłam do szpitala. Spędziłam tam 3 miesiące, przez co zostałam zwolniona z poprzedniej pracy, gdzie pracowałam jako farmaceutka. Za całe moje leczenie zapłaciła babcia. Mówiła, że to pieniądze z jej oszczędności na czarną godzinę.
Wczoraj dowiedziałam się prawdy. Babcia przyznała się, że zaciągnęła kilka kredytów. Pierwszy był na leczenie, a kolejne na spłatę tego początkowego. Teraz ma długi na 300 tysięcy złotych!
Nie wiem, jak wyjść z tej sytuacji. Nie mam takiej sumy pieniędzy. Gdybym wiedziała wcześniej, nie zgodziłabym się na leczenie, które nie było niezbędne.
Myśląc o długach babci, płakałam całą noc i nie mogłam spać. Muszę to jakoś rozwiązać.
Nie mogłam zrozumieć, kto zgodził się pożyczyć tyle pieniędzy starszej kobiecie? Babcia powiedziała mi, że skłamała o swoich dochodach i że w tym banku chcieli jej dać nawet większą pożyczkę.
Jak mamy żyć dalej? Jest mieszkanie babci, ale nie chcemy go same sprzedawać, bo bardzo łatwo paść ofiarą oszustów, a nie mamy pieniędzy na pośrednika.
Z resztą gdzie miałybyśmy zamieszkać po sprzedaży?
Ja już bez tego wszystkiego mam ciężkie życie. Jestem samotną kobietą i już dawno pogodziłam się z tym, że nie znajdę męża, bo mam nadwagę. Całe życie żyłam skromnie i pracowałam w aptece. A teraz mam kolejne duże zmartwienie. Żal mi babci, ale nie wiem co robić. Jak na razie nie widzę wyjścia z sytuacji.
Co byście poradzili kobiecie?
