Możesz polegać tylko na sobie

Wychowałam się w wielodzietnej rodzinie, byliśmy zgraną drużyną, zawsze się wspieraliśmy. Myślałam, że tak będzie zawsze, że w każdej chwili będę miała rodzinę, do której będę mogła przyjść w dzień i w nocy, bez względu na okoliczności. Moi bracia i ja ukończyliśmy szkołę z wyróżnieniem i wyjechaliśmy w różne części kraju, aby założyć własne gniazda.

W wieku 26 lat wyszłam za mąż za dobrego człowieka. Był niewyczerpanym źródłem pomysłów, które sam wprowadzał w życie, dzięki czemu wkrótce mogliśmy kupić mieszkanie. Postanowiliśmy odłożyć w czasie posiadanie dzieci i na razie cieszyć się życiem we dwoje. Inwestowaliśmy wszystkie środki w rozwój naszego sklepu, a jednocześnie mogliśmy sobie pozwolić na częste podróże, zwiedzanie świata nawet w najbardziej odległych miejscach. Życie wydawało się jak z bajki.

Po czterech latach sukcesów musieliśmy zamknąć biznes, ponieważ zaczęły się problemy z dostawcami, kwarantanna, długi bankowe. Mój mąż postanowił zmienić swoje życie w tak samo radykalny sposób, zostawiając mnie dla innej kobiety. Zostałam sama z długami, które narosły podczas reorganizacji przedsiębiorstwa. Odłożone przeze mnie pieniądze nie wystarczyły na spłatę wszystkich kredytów, a bank zabrał mi mieszkanie, ponieważ było obciążone hipoteką.

Musiałam zacząć swoje życie od nowa.
Pierwszą pracą jaką udało mi się złapać bez prolemu, była praca na zmywaku w pizzerii. Wolę pracować gdziekolwiek, niż głodować. Znalazłam pokój w internacie, gdzie warunki były fatalne, karaluchy na ścianach i krzyczący sąsiedzi, co powodowało duży dyskomfort. Moja pensja ledwo wystarczała na opłacenie czynszu, a czasami musiałam dojadać pizzę po klientach. Nie zniechęcałam się jednak i uznałam, że to tylko przejściowe trudności.
Pierwszą osobą, z którą podzieliłam się swoimi niepowodzeniami, była moja mama. Oczekiwałam, że poda mi pomocną dłoń, jak każdy rodzic, ale niestety się pomyliłam. Moi rodzice mieszkali w dużym, dwupiętrowym domku. Nie sądziłam, że mogłabym im przeszkadzać swoją obecnością. Przecież planowałam wznowienie działalności i założenie sklepu internetowego, brakowało mi tylko czasu. Nie zgodzili się jednak, by potrzebująca córka trafiła do ich domu. Uważali, że skoro jestem już dorosła i samodzielna, to doskonale poradzę sobie w życiu i stanę na nogi bez pomocy rodziców.

Bolało mnie to, bo dotychczas dawałam siostrzeńcom drogie prezenty, płaciłam za wakacje rodziców i niczego im nie żałowałam, a teraz, będąc w tak trudnej sytuacji, moi bliscy odmawiają mi podstawowej pomocy. Poprosiłam o coś, co ich absolutnie nic nie kosztuje – o tymczasowy dach nad głową.

Oczywiście jestem wystarczająco silna, by poradzić sobie ze wszystkimi trudnościami, ale chciałam poczuć się tak jak dawniej i otrzymać potrzebne mi wsparcie. Tak to już jest, kiedyś było nas sześcioro, a teraz znalazłam się sama na rozdrożu życia.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × dwa =

Możesz polegać tylko na sobie