Dzisiaj w moim dzienniku chcę opisać pewną historię. Myślałem, że żona ma po prostu zły dzień, dopóki nie znalazłem w jej szufladzie dokumentów rozwodowych.
Gdzie jest moja niebieska koszula? Ta w paski! Stałem w sypialni tylko w spodniach, nerwowo przeszukując szafę.
W praniu odpowiedziała Kinga z łazienki, kręcąc lokówki. Weź tę błękitną, też jest ładna.
Nie potrzebuję błękitnej, tylko niebieskiej! Ile razy mam powtarzać, żebyś prała na czas?
Wojtek, nosisz ją dopiero od wczoraj. Wrzuciłam do prania dzisiaj rano.
I co z tego? Gdybyś wiedziała, że mam ważne spotkanie, to byś ją wysuszyła!
Kinga wyszła z łazienki i spojrzała na mnie. Ostatnio wybuchałem przy byle czym. To zupa za mało słona, to kurz na telewizorze, to nie ta koszula.
Chcesz, żebym wyprasowała białą? Bardzo ci w niej do twarzy.
Nie musisz nic prasować! Sam się zajmę!
Wyciągnąłem pierwszą lepszą koszulę z szafy, wciągnąłem ją, zapinając guziki. Ręce drżały mi ze złości.
Wojtek, co się z tobą dzieje? Od tygodnia jesteś nie w sosie.
Nic się nie dzieje. Po prostu jestem zmęczony. W pracy zaległości.
Może pójdziesz do lekarza? Zmierzysz ciśnienie?
Kinga, daj spokój! Nie rób ze mnie chorego!
Chwyciłem marynarkę, teczkę i wybiegłem z mieszkania, trzaskając drzwiami. Kinga została w środku. W klatce piersiowej poczułem nieprzyjemne ukłucie. Kiedyś nigdy na nią nie podnosiłem głosu. Przez dwadzieścia lat małżeństwa kłótnie można było policzyć na palcach. A teraz każdy poranek zaczynał się od pretensji.
W kuchni stygło śniadanie. Jajecznica, tosty, kawa wszystko, co lubię. Ale od kilku dni wychodziłem bez jedzenia. Mówiłem, że nie jestem głodny.
Kinga usiadła przy stole i nalała sobie herbatę. Trzeba będzie z nią porozmawiać wieczorem. Spokojnie, bez oskarżeń. Może rzeczywiście problemy w pracy? A może coś ze zdrowiem?
Zadzwoniła przyjaciółka, Ania.
Cześć! Idziesz dzisiaj na jogę?
Nie wiem, Aniu. Nie mam ochoty.
Co się stało?
Wojtek ostatnio dziwny. Ciągle wkurzony, wszystko mu nie pasuje.
Może kryzys wieku średniego? Mój miał podobnie. Kupił motocykl i się uspokoił.
Nie sądzę. Wojtek nie z tych. On jest konserwatystą, nie lubi zmian.
No to na pewno praca. Nie przejmuj się. Minie.
Kinga się pożegnała i odłożyła słuchawkę. Ania miała rację nie ma co się nakręcać. Wszystkie rodziny przez to przechodzą.
Posprzątała w mieszkaniu, ugotowała obiad. Barszcz mój ulubiony. Może smaczne jedzenie poprawi mi humor.
W sklepie spotkała sąsiadkę, panią Wandę.
Kinga! Jak tam? Dawno nie widziałam Wojtka.
Dużo pracuje. Wychodzi rano, wraca późno.
No proszę, pracuś. Nie to co mój leń kanapę już przebił.
Kinga się uśmiechnęła, ale w środku czuła niepokój. Rzeczywiście ostatnio przesiadywałem w pracy dłużej. Kiedyś zawsze dzwoniłem, jeśli się spóźniałem. Teraz wracam późno, jem w milczeniu i idę spać.
W domu postanowiła posprzątać w moim gabinecie. Od dawna chciała, ale nie lubiłem, gdy ktoś ruszał moje rzeczy. Tego dnia na pewno wrócę późno mogła działać spokojnie.
Gabinet był mały, ale przytulny. Półki z książkami, biurko, fotel. Na ścianie nasze zdjęcie ślubne. Młodzi, szczęśliwi, patrzący na siebie z miłością.
Kinga przetarła półki, zamiotła podłogę. Biurka nie ruszała tam były moje papiery, mogłaby coś pomieszać. Ale górna szuflada była lekko uchylona, wystawał z niej róg teczki.
Chciała po prostu zamknąć szufladę, ale teczka przeszkadzała. Wyciągnęła ją, żeby ułożyć równo.
Na teczce było napisane Prywatne. Kinga zastygła. Prywatne? Jakie sekrety mogłem przed nią mieć?
Ciekawość wzięła górę. Otworzyła teczkę.
Na wierzchu leżała wizytówka. Nowak Piotr Marek, adwokat w sprawach rodzinnych. Dalej wydruk ze strony. Jak prawidłowo przeprowadzić rozwód. Poniżej wniosek do USC. Wypełniony. Z moim podpisem.
Kinga usiadła w fotelu. W oczach pociemniało. Rozwód? Chcę się rozwieść?
Drżącymi rękami przeglądała papiery. Spis majątku. Podział mieszkania. Konta bankowe. Wszystko rozp






