Myślałem o rozwodzie, ale postanowiłem podjąć ostateczną decyzję przebywając z dala od rodziny. Po trzech miesiącach nie miałem wątpliwości.

Kiedy poznałem moją żonę, wydawała mi się idealna, podobało mi się w niej wszystko, wygląd, charakter, sposób poruszania i to, jak na mnie patrzyła. W jej oczach widziałem miłość.

Jednak po 12 latach małżeństwa wszystko wygląda inaczej. Wiadomo, ciało się zmienia z upływem lat, nie dziwi mnie to, ja też się postarzałem. Ale najbardziej denerwuje mnie to, jak Beata zmieniła się w stosunku do mnie. Dawniej wszystko robiliśmy razem, wspólnie spędzaliśmy czas, potem wychowywaliśmy nasze dzieci. Z biegiem lat mieliśmy coraz mniej czasu tylko dla siebie, oddalaliśmy się a uczucie przerodziło się w codzienność. Teraz, zamiast miłego powitania czy ciepłych gestów, są między nami same nieporozumienia i kłótnie. Beata irytowała mnie wszystkim, a w końcu zacząłem myśleć, że nasza miłość się wypaliła.

Chciałem zakończyć nasze małżeństwo, ale z uwagi na dzieci, postanowiłem na spokojnie przemyśleć tę decyzję z daleka od żony. Trafiła mi się okazja, by wyjechać do sezonowej pracy za granicą. Stwierdziłem, że lepszej okazji nie będzie, załatwiłem sobie trzymiesięczny urlop bezpłatny w obecnej pracy, spakowałem torbę i wyjechałem do Francji na winobranie. Myślałem, że praca fizyczna pozwoli mi oczyścić umysł i zdystansować się od negatywnych myśli, by ze świeżym umysłem podjąć decyzję. Nie informowałem żony o moich rozterkach, chciałem zdecydować sam i powiedzieć jej, jak już wrócę.
Te trzy miesiące bardzo mi się dłużyły, czułem się samotny i targały mną skrajne emocje. Nie było tak, jak sobie zakładałem, nie potrafiłem spojrzeć na moją sytuację zupełnie z boku, wciąż myślałem o tym, co mnie denerwuje w żonie. Przez krótki okres byłem z inną kobietą, którą poznałem w pracy. Na początku było wszystko idealnie, ale szybko odkryłem, że denerwują mnie w niej te same cechy, co w mojej żonie. Zostawiłem tę kobietę, bo nie zapełniała nawet w niewielkiej części tej pustki, jaką czułem w sercu, wręcz przeciwnie, pogłębiała ją. Poczułem, że tęsknię za dziećmi i żoną, nawet za codziennymi sprzeczkami o skarpetki zostawione koło łóżka. Oczywiście wciąż je tam zostawiałem, ale nie było nikogo, kto zwróciłby mi na to uwagę.
Pomyślałem, że skoro inna kobieta wywołuje we mnie tę samą irytację, co moja żona, to może ze mną jest coś nie tak. Podjąłem już decyzję, mogłem wracać do domu.
Zacząłem patrzeć na Beatę w inny sposób, wreszcie rozmawialiśmy otwarcie o problemach i wspólnie szukaliśmy rozwiązania, patrzyliśmy w tym samym kierunku. Rozłąka dobrze nam zrobiła, ona najwidoczniej też się stęskniła. Do naszego związku wróciła namiętność i ciepło, którego tak dawno nie czułem. Nie wiem jak jeszcze trzy miesiące temu mogłem myśleć o rozwodzie…
Samotność pomogła mi pojąć, że moja żona jest tak idealna jak 12 lat temu, szkoda, że musiałem się wyprowadzić, by to zrozumieć.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 − 4 =

Myślałem o rozwodzie, ale postanowiłem podjąć ostateczną decyzję przebywając z dala od rodziny. Po trzech miesiącach nie miałem wątpliwości.