Kiedyś lubiłem dużo imprezować i taki hulaszczy tryb życia sprawiał mi przyjemność. Lubiłem chodzić po klubach i nie martwić się o nic. Zmieniałem dziewczyny jak rękawiczki i bawiłem się nawet kilka dni pod rząd. Nie dążyłem do poważnego związku i w tamtym momencie życia taki układ jak najbardziej mi się podobał.
Niespodziewanie pewnego dnia moje życie wywróciło się do góry nogami. Ktoś zadzwonił do drzwi mieszkania. Kiedy je otworzyłem, nikogo już nie było, a gdy spojrzałem w dół, zobaczyłem, że na wycieraczce leży nosidełko z dzieckiem. Przy nim, na wierzchu, była notatka: “To twój syn”. Moi rodzice byli w szoku, kiedy przedstawiłem im ich wnka.
Mama od razu zaczęła się zastanawiać, kto może być mamą chłopca. Nie wiedzieliśmy, co robić: czy iść na policję, czy nigdzie tego nie zgłaszać i po prostu zaopiekować się dzieckiem. Ja nawet nie potrafiłem trzymać dziecka na rękach! O tym, jak takie maleństwo karmić, przebierać czy układać do snu to już kompletnie nie miałem pojęcia.
Mama nakarmiła dziecko, przebrała się i położyła spać. Zaczęliśmy dyskutować, co robić dalej. Nawet nie myślałem o tym, by oddać gdzieś to dziecko. Postanowiliśmy, że dla pewności zrobię jednak testy na ojcostwo oraz odnajdę matkę dziecka. Niestety, jego poszukiwania trwają do dzisiaj.
Przeszedłem przez wszystkie „uroki” posiadania małego dziecka: kolki, ząbkowanie oraz pierwsze przeziębienia. Znalazłem dobrą lekarkę, która pomagała mi w tych trudnych chwilach. Najciekawsze jest to, że te lekarka został moją… żoną! Nie wiem, jak do tego doszło, ale w rok z bawidamka przeobraziłem się w niezwykle rodzinnego człowieka. I wiecie co, nie żałuję tego, bo jestem ogromnie szczęśliwy!
