Nasz pies wrobił mojego męża. O mało się nie rozstaliśmy.

Wczoraj w naszym domu miało miejsce pewne zdarzenie. Dziś się z tego śmieję, ale wczoraj prawie doszło do rozstania.
Ale po kolei.
Rano obudził mnie dźwięk budzika.
Z zamkniętymi oczami szturchnęłam śpiącego obok Patryka. (Patryk to mój mąż.)
Patryk poszedł do łazienki, a ja postanowiłam jeszcze chwilę poleżeć. I chyba przysnęłam.
Nagle poczułam na swojej twarzy mokre pocałunki. To nasz piesek domagał się uwagi. Próbowałam go zsunąć z łóżka, ale to mi się nie udawało. Bursztyn wracał jak bumerang. Gdy kolejny raz wskoczył na łóżko, energicznie podciągnęłam kołdrę do góry. Usłyszałam, że coś uderzyło o podłogę. Wstałam, żeby zobaczyć, co to spadło. Na podłodze leżał telefon męża. Najwidoczniej zostawił go na łóżku. Szybko podniosłam go. Na szczęście nic mu się nie stało. Tylko pod wpływem wstrząsu zaświecił się wyświetlacz. Na ekranie pojawiła się wiadomość, która mąż otrzymał przed kilkoma minutami. Bezwiednie przeczytałam ją.


Wiadomość brzmiała:

” Kochanie tak bardzo tęsknię. Już nie mogę się doczekać dzisiejszego spotkania.”


Krew uderzyła mi do głowy. O ty zdrajco! Pomyślałam. Już ja ci pokażę.
Cierpliwie czekałam, aż mąż wyjdzie z łazienki.
W końcu wyszedł. Od razu przystąpiłam do ataku.
-A cóż ty taki wystrojony dzisiaj? Normalnie jakbyś się na randkę wybierał.
Nie zareagował, nadal nalewał sobie kawę.
– Patryk obiecaliśmy sobie szczerość. Pamiętasz? Masz mi coś do powiedzenia?
– Popatrzył na mnie, nic nie rozumiejącym wzrokiem. Kasiulek, ale o co ci chodzi?
– O to. Podsunęłam mu pod nos telefon.
Przeleciał po nim wzrokiem.
– Ale ja nic z tego nie rozumiem.
– A co tu jest niezrozumiałe. Masz kogoś. Jak długo to trwa?
Patryk popatrzył na mnie i wybuchnął śmiechem.
– Co w tym jest takiego śmiesznego? – zapytałam bliska płaczu.
– Spójrz od kogo jest ten sms.
Ta wiadomość była od naszego mechanika.
Gdy pojechaliśmy odebrać samochód, mój mąż przywitał mechanika słowami:
-„Cześć kochanie, ja też się nie mogłem doczekać naszego dzisiejszego spotkania.”

Okazało się, że nasz mechanik przez pomyłkę wysłał SMSa do mojego męża zamiast do swojej dziewczyny.

Staliśmy pod warsztatem i zachodziliśmy się ze śmiechu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − 5 =

Nasz pies wrobił mojego męża. O mało się nie rozstaliśmy.