Nauczyłem się w końcu odmawiać! 

Mam koleżankę w pracy, która lubi malować, jednak – delikatnie mówiąc – nie ma do tego za bardzo talentu. Często dawała mi swoje dzieła w prezencie, a ja je brałem i wyrzucałem lub chowałem w domu, żeby – w momencie, kiedy by mnie odwiedziła – widziała, że mam któryś z jej obrazów i aby nie było jej przykro. 

Kiedy malowanie jej się znudziło, znalazła sobie inną pasję i zaczęła robić nalewki. Wiele razy jej już mówiłem, że nie lubię alkoholu, ale mimo tego ona ciągle mi je dawała mówiąc, że przecież zawsze mogę podarować nalewkę komuś w ramach prezentu. Nikt z mojej najbliższej rodziny ani znajomych nie pija alkoholu, co także jej powiedziałem, ale ona mimo tego ciągle przynosiła mi pełne reklamówki z wypełnionymi słodkim trunkiem butelkami. Bardzo mnie to irytowało, bo nie chciałem, aby mimo wszystko to się marnowało i powtarzałem, że nie chcemy tego, bo ani sami nie pijemy, ani nie mamy ich komu dać w prezencie.

Raz koleżanka przyniosła nowe butelki mówiąc, że koniecznie trzeba włożyć je do lodówki. Odmówiłem i powiedziałem, że nigdzie nie będę tego wkładać, bo te nalewki nie są mi po prostu potrzebne. Zacisnęła zęby i zła już się do mnie tego dnia nie odezwała. 

Miałem potem wyrzuty sumienia i czułem, że moje zachowanie nie należało raczej do najgrzeczniejszych. Z drugiej zaś strony powinna dawno wziąć pod uwagę to, co mówiłem o jej nalewkach i wówczas w ogóle nie byłoby sprawy. 

Adam, mój kolega z pracy, który akurat był na zwolneniu lekarskim powiedział, że niespodziewanie zadzwoniła do niego Daria i chce go odwiedzić. Powiedziałem mu, że zapewne chce do niego przyjechać, by wcisnąć mu nalewki. Adam miał już dośc jej wyrobów (które swoją drogą uważał za niezbyt dobre) i powiedział, że on sobie z nią od razu poradzi. 

Po jakimś czasie Daria w końcu odpuściła. Nie zmusza żadnego ze współpracowników do przyjmowania jej domowych wyrobów i też się na nikogo o to nie obraża. Teraz utrzymujemy koleżeńskie stosunki, nawet od czasu do czasu odwiedzamy siebie nawzajem. Zrozumiała, że moja odmowa jest kategoryczna i nie trzeba próbować przeforsować mojej decyzji, bo to i tak na nic. Teraz uważam, że nie można się przejmować takimi sytuacjami, bo inaczej człowiek po prostu zwariuje.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 3 =

Nauczyłem się w końcu odmawiać!