–Pakuj swoje rzeczy i idź. To jest koniec naszego małżeństwa. Nie będę dłużej tolerować twoich zdrad!– Krzyczała mama ze łzami płynącymi po policzkach, pakując rzeczy ojca do walizki.
-Irena, opamiętaj się! Co Ty wymyślasz, nie mam żadnej kochanki, mówiłem Ci! I w tym momencie mama machnęła mu listem przed oczami, tata momentalnie spoważniał, po czym zabrał rzeczy i pokierował się w stronę drzwi, krzycząc:
-Naprawdę jesteś taka zdziwiona? Spójrz na siebie, co się z Tobą stało. Nie jesteś już tą kobietą, którą kiedyś kochałem, jej już nie ma, zmieniłaś się i popsułaś nasze małżeństwo! Dobrze wiesz, że beze mnie nie będziesz szczęśliwa i nie poradzisz sobie, ja tak. Ona jest wspaniała i umie mnie uszczęśliwić.
Z głupim uśmiechem na ustach wyszedł, a my wbrew jego słowom świetnie radziłyśmy sobie bez niego. Szczerze mówiąc, dziwiłam się jej, że nie wyrzuciła go wcześniej. Zawsze zastanawiałam się nad tym, jak wytrzymała z nim tyle lat. W końcu nie jeden raz krzyczał i obrażał ją, dla mnie również nie był dobry. Twierdził, że nas kocha, jednocześnie raniąc nas obie. Któregoś dnia postanowiłam zapytać o to mamę.
–Chciałam dać Ci pełną rodzinę, byś nie czuła się odrzucona. Sama dorastałam bez taty. Wiesz przecież, że Twój dziadek nas zostawił, Nie chciałam, byś i Ty tego doświadczyła. A teraz niestety tak właśnie jest, przepraszam.- W tym momencie rozpłakała się jeszcze bardziej.
-Przecież mówił, że jest ze mną szczęśliwy, jednak wcale nie był, a teraz jestem zrozpaczona i zgorzkniała.
– Mamo, on nie był Ciebie wart, będzie żałował. A o mnie się nie martw, jestem z Tobą. Teraz jesteś nieszczęśliwa, ale jeszcze będziesz, zobaczysz.- Starałam się pocieszyć mamę, przytuliłam ją do siebie i spojrzałam jej w oczy, na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech mimo bólu.
Ojciec liczył na to, że będziemy błagać go o powrót, ale bardzo się mylił. Gdy dowiedział się o alimentach, był wściekły. To ja chciałam jak najszybciej się o nie postarać, uważałam to za słuszne. W końcu jestem jego dzieckiem i to jego obowiązek, dopóki nie stanę się pełnoletnia. Zależało mi na tym, bo chciałam pociągnąć go do jakiejkolwiek odpowiedzialności za skrzywdzenie mamy. Nawet poszłyśmy mu na rękę i napisałyśmy wniosek, w którym wyrażamy zgodę na minimalną kwotę, on jednak i tak migał się od płacenia. Mama kontaktowała się z nim kilka razy.
Po tej rozmowie mama nie spała przez całą noc. Obudził mnie nad ranem jej płacz, poszłam do niej, by jakoś pomóc, ale poprosiła, by zostawić ją samą. Rano mama była zupełnie inna. Pięknie się ubrała, zrobiła makijaż, byłam w szoku.– Wybacz mi, córeczko, że nie chciałam rozmawiać. Musiałam wszystko przetrawić i nabrać sił. Dotarło do mnie, że Ty i ja jesteśmy niezwykłe i silne, że ja mam ciebie, a Ty masz mnie! Więc wszystko się nam ułoży, lecz nie dam rady bez Twojej pomocy. Obiecaj, że będziesz dbać o szkołę, ja zadbam o całą resztę.- Zabrzmiało to dojrzale i poważnie.
Odpowiedziałam, rozumiejąc znaczenie każdej litery. Mama dużo pracowała, ale przy tym wszystkim zawsze znajdowała czas dla mnie. Mimo całego stresu i zmartwień teraz wyglądała na szczęśliwą, jakby rozkwitła.
Dotrzymałam słowa i skończyłam szkołę z wyróżnieniem. A mama nie zamierzała już drugi raz wychodzić za mąż. Przez kilka miesięcy spotykała się z kolegą z pracy. Powiedziała, że nie chce już być w stałym związku, choć zabiegał o nią jeszcze przez pewien czas.
–Czuję się dobrze sama, jestem prawie babcią, a Ty chcesz mnie wydać za mąż.- Żartowała moja mama. Tata odszedł, kiedy miałam 14 lat, a 10 lat później, dokładnie w moje 24 urodziny poprosił o kontakt za pośrednictwem mamy. Zgodziłam się na spotkanie.
–Wiesz, że nie żywię do ciebie urazy. Nic do ciebie nie czuję-żadnej miłości żadnej nienawiści, żadnej złośliwości. Przestałeś dla mnie istnieć na własne życzenie.- Tak zaczęłam rozmowę. Ojciec próbował na mnie naciskać.
–Jestem twoim ojcem! Nie możesz się z tym kłócić!
–Oczywiście, biologicznie jesteś moim ojcem, ale emocjonalnie nie ma między nami więzi. Nic o mnie nie wiesz, wszystko Cię ominęło.
Ciągnął dalej.- Dobrze zarabiam, chciałbym opłacić Ci studia, lub kupić mieszkanie. Daj mi drugą szansę, błagam.
–Mama uczyła mnie od dzieciństwa, żeby nie przyjmować pomocy od wujków z zewnątrz i zawsze polegać na sobie. Miałeś szansę płacić alimenty, mogłeś skorzystać. Nic tu po mnie, cześć.
Po tych słowach zakończyło się nasze spotkanie. Nie miałam mu nic więcej do powiedzenia. Przeżyliśmy całe życie bez niego, więc i teraz nie widzę powodu, by był w moim życiu.
