„Nie ma dla Was miejsca” – przyjechaliśmy odwiedzić szwagierkę, a po kilku godzinach wylądowaliśmy na ulicy

Wakacje w tym roku postanowiliśmy z żoną spędzić dosyć niezwykle jak dla nas, bo zwiedzając polskie miasta i wsie, a nie jak co roku jadąc do jakiegoś zagranicznego kurortu. O naszych planach dowiedziała się siostra żony, która od razu nas do siebie zaprosiła.

Mieszka w Pękalinie, czyli praktycznie nad samym morzem. Zresztą w pobliżu jest wiele pięknych i malowniczych miejsc. Kiedy Beata nas do siebie zaprosiła, to zaplanowaliśmy, że spędzimy u niej trzy dni i zobaczymy okoliczne atrakcje. 

Nasza podróż rozpoczęła się od kulturalnej stolicy naszego kraju, czyli Warszawy. Na samym początku naszych wakacji ostrzegliśmy Beatę, w jakim składzie – i przede wszystkim ilości – do niej przyjedziemy, ale nie miała z tym problemu i zapewniała nas, że czeka na nas z niecierpliwością.

Gdy rano opuściliśmy Warszawę to ponownie zadzwoniliśmy do siostry żony aby zameldować jej, o której będziemy. Droga zajęła nam trochę czasu, ale w końcu po pięciu godzinach byliśmy w Pękalinie.

Szwagierka wyszła nam na spotkanie ale widać było, że jakoś szczególnie nie cieszy się na nas widok mimo, że naprawdę rzadko się widujemy, może raz na rok. Nie utrzymujemy też kontaktu telefonicznego czy za pośrednictwem Internetu, chociaż żona bardzo się stara i sama go inicjuje.

Osobiście od razu zwróciłem uwagę na stół, który zastawiono z okazji naszego przyjazdu. Przyjechaliśmy do domu Beaty w porze obiadu i mimo tego spotkaliśmy się z bardzo skromnym poczęstunkiem, a nie ukrywam – byliśmy głodni. Wydaje mi się, że jeśli oczekuje się na gości to częstuje się ich solidniej albo daje się chociaż chleb z dodatkami, aby można było sobie zrobić kanapki.

Zdaliśmy sobie sprawę, że mimo wcześniejszych zapewnień sytuacja może być inna, dlatego po kilku godzinach odpoczynku postanowiliśmy pozałatwiać kilka spraw w pobliskim mieście i jednocześnie kupić jakieś produkty spożywcze, aby wieczorem zjeść solidny posiłek. Powiedzieliśmy o tym Beacie. Wyraziła zgodę i powiedziała, że będzie na nas czekać. 

Kiedy wróciliśmy wieczorem do domu szwagierki to zobaczyliśmy jakąś rodzinę, której nie znaliśmy. Okazało się, że to przyjaciółka Beaty, która przyjechała do niej z całą rodzinę, w której skład wchodziła trójka dzieci, mąż i oczywiście ta kobieta. 

Gościli już u szwagierki tydzień. Zdaliśmy sobie sprawę, że dom jest mały i ma tylko trzy dodatkowe łóżka, dlatego zapytaliśmy Beatę, gdzie możemy nocować, na co odpowiedziała: „Nie mam miejsca, aby Was przenocować! Możecie spróbować położyć się na podłodze na korytarzu”.

Wraz z żoną przemilczeliśmy to i po prostu zabraliśmy nasze dzieci i pojechaliśmy do hotelu. Od tej pory postanowiliśmy już nie kontaktować się z Beatą, bo uważamy, że postąpiła naprawdę okropnie.

Myślicie, że mamy rację, czy nie?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście + cztery =

„Nie ma dla Was miejsca” – przyjechaliśmy odwiedzić szwagierkę, a po kilku godzinach wylądowaliśmy na ulicy