Nie mam ochoty widzieć dawnych kolegów ze szkoły

Dla mnie zjazd bsolwentów to niesamowicie nieprzyjemne wydarzenie. Byłem dwa razy na takim spotkaniu i uważam, że to było dwa razy za dużo.

Jaki jest sens umawiania się z praktycznie obcymi dla siebie ludźmi? Jeśli z kimś się przyjaźniłeś, to zapewne komunikujesz się z tą osobą nieprzerwanie do dziś, a inni stali się osobami, z którymi już nic Cię nie łączy. Wydaje mi się, że ludzie, którzy biegają na te spotkania, chcą pochwalić się swoimi życiowymi osiągnięciami i wzbudzić w innych zazdrość. Na przykład: „spójrzcie! W szkole byłem klasowym idiotą, a teraz mam własny biznes i sporo pieniędzy!”. Tym samym może też zakpić sobie z tych, którzy niczego w życiu nie osięgnęli. Ten nie mieszka w stolicy, tamta nie kupiła nowego BMW, a ten nie poleciał na wakacje na Bali, więc można się z nich śmiać i cieszyć, że jest się poziom wyżej od nich, albo chociaż na dobrej drodze, by nie być tacy jak oni.
Kiedy uczestniczyłem w spotkaniu klasowym, było mi żal szczególnie tych, którzy na każdym kroku próbowali mi okazać swoją wyższość. W końcu oni wszyscy chcieli udowodnić, że oceny w szkole nie są najważniejsze i że to oni osiągnęli wyżyny kariery, a wybitni uczniowie zajęli zwykłe stanowiska w jakiś firmach. Patrząc na to czułem się jak w cyrku – jak gdybym obserwował małpy, które chcą siebie nawzajem przekrzyczeć.
Było mi żal także tych tych, którzy naprawdę dawali z siebie wszystko, by zdobyć świadectwo z paskiem i pójść na prestiżowe studia. Bardzo chcieli, ale niektórym z nich rodzice podcięli skrzydła i kazali iść do normalnej pracy, a nie wymyślać sobie fanaberie, jakimi były studia. Strasznie przykro było na nich patrzeć: grubi, zaniedbani, nudni i przegrani. Słuchali opowieści tych, którzy byli lepsi od nich i nerwowo stukali zębami, zazdroszcząc im ambicji i luzu.

W ogóle nie rozumiałem siebie, po co tutaj przyszedłem, bo ja nie należałam ani do pierwszej, ani do drugiej kategorii. Nie byłem jakimś kujonem, byłem przeciętny w szkole. Kariery też nie zrobiłem, ale jestem szczęśliwy. Nie interesuje mnie słuchanie, jak żyją inni ludzie, ponieważ ja jestem zadowolony ze swojego życia. Czułem się wśród nich bardzo niezręcznie, dlatego też wtedy zdecydowałem, że nie będę się z nimi już więcej spotykać, bo takie spotkania nie przynoszą mi po prostu przyjemności. Inni niech robią to, co im się podoba.

Zauważyłem też, że Ci, którzy źle się uczyli albo ciągle stali w kącie w szkole i byli karani przez dyrektora, najlepiej urządzili się w życiu. Są odnoszącymi sukcesy przedsiębiorcami, właścicielami firm, a nawet urzędnikami czy politykami.

Być może Twoja sytuacja z kolegami z klasy jest zupełnie inna, ale ja nie mam już ochoty marnować mojego cennego czasu na takich spotkaniach. Mam nadzieję, że wszystkim wszystko się ułoży w jak najlepszy sposób.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × cztery =

Nie mam ochoty widzieć dawnych kolegów ze szkoły