Mój mąż i ja mieszkamy w tym samym mieście, co moja mama i teściowa, tylko w innych dzielnicach. Nasza córka dorosła i zamieszkała w Warszawie – skończyła studia i poszła do pracy.
Zwykle, gdy jedziemy z mężem odwiedzić moją mamę, odwiedzamy też jego rodzinny dom. Problem w tym, że nie znoszę przebywać w domu teściowej dłużej niż godzinę, co powoduje, że mamy konflikty. Powodów jest wiele.
Na przykład moja mama, siedemdziesięciolatka, jest prawdziwą Panią domu: utrzymuje czystość wkoło i dba o siebie. Miło jest ją odwiedzić, bo wszystko wokół niej jest lśniące i pachnące.
Jeśli chodzi o teściową, to jest ona pod tym względem zupełnym przeciwieństwem. Kobieta ma w domu sterty brudnych naczyń, grubą warstwę kurzu, zapach starości, wszędzie walają się śmieci, a zasłony i dywany, wyglądają, jakby nigdy nie były prane. Mama Marcina mieszka sama, ale myślę, że mogłaby wykonywać podstawowe czynności związane ze sprzątaniem. Oczywiście zaoferowaliśmy jej pomoc w sprzątaniu domu, a nawet wpadliśmy na pomysł, aby wezwać do domu ekipę zajmującą się czyszczeniem dywanów. Zareagowała gwałtownie i była przeciwna. Moja teściowa nie zgadza się, aby ktokolwiek inny oprócz niej wykonywał prace domowe.
Mój mąż zrezygnował i zaproponował, żebyśmy zostawili to tak, jak jest. A ja nie mogę, bo muszę tam jeździć w odwiedziny i patrzeć na to wszystko. I na oglądaniu się nie kończy, często muszę tam pić herbatę z lepkich naczyń albo jeść domowe jedzenie, które jest przygotowane w niehigieniczny sposób. Myśl o obiedzie w domu teściowej budzi we mnie obrzydzenie, więc wymyślam wymówki. Albo właśnie jestem na diecie, albo niedawno jadłam. Szczerze mówiąc, w jej domu nie mogę nawet oddychać, a co dopiero jeść.
Mój mąż i jego matka mają mi za złe moje zachowanie, ale ja nie potrafię zareagować inaczej. Jedynym możliwym rozwiązaniem jest nie odwiedzanie teściowej. Mój mąż twierdzi, że jest to skrajny brak szacunku i nie do przyjęcia. Tak, ma rację, ale nie mogę tego znieść i za każdym razem muszę wymyślać jakąś wymówkę, żeby nie przyjść. Z rozpaczy mam już w głowie straszną myśl – jeśli teściowa odejdzie, to problem zniknie. Wiem, że nie powinno się tak myśleć. Ale ja też w tym wszystkim jestem ofiarą. Co należy zrobić w takiej sytuacji?
Nie mogę zareagować inaczej, przykro mi






