Miałem dużo „szczęścia” w stawianiu pierwszych kroków w dorosłość. Kiedy byłem szesnastolatkiem, dowiedziałem się, że moja dziewczyna jest w ciąży. Miała siedemnaście lat i w tym samym roku miała skończyć szkołę. Oboje pochodzimy z małego, prowincjonalnego miasta, gdzie wiadomości i plotki rozchodzą się z prędkością światła. Jak się okazało, każdy sąsiad wiedział o naszej sytuacji. Nie było to łatwe do zniesienia i trwało przez dobre osiem miesięcy, aż Natalia urodziła dziecko.
Od początku nie chciała zajmować się córeczką, przekazała ją mojej rodzinie. Jestem bardzo wdzięczny mojej mamie, która przyjęła tę wiadomość, a potem zajęła się dzieckiem.
Nie jesteśmy najbiedniejszą rodziną, mój ojciec jest kierownikiem w firmie, która wynajmuje budynki i domy na przedmieściach. Wychowywanie małego dziecka nie było zbyt trudne finansowo, ale psychicznie było dla mnie bardzo wymęczające.
Nie postrzegałem mojego dziecka jako córkę, raczej jako siostrę. Dużo młodszą, ale siostrę.
Po ukończeniu szkoły wyjechałam na studia do stolicy i widywałam się z Olcią tylko w czasie wakacji.
Kiedy skończyła trzy lata i zacząłem dostrzegać, jak szybko rośnie pod moją nieobecność, zdałem sobie sprawę, jak wiele tracę, nie widując się z nią. W końcu to moje dziecko i nie chcę, aby później była zawiedziona, gdy już dowie się, że jestem jej prawdziwym ojcem, który nie ma żadnego wpływu na jej dorastanie. Straciłem trzy i pół roku, zanim się pozbierałem i pozwoliłem jej mówić do mnie „tato”. Ale teraz niczego nie żałuję.
Obecnie mam prawie trzydzieści lat, a moja córka ma dwanaście. Sam staram się zapewnić jej utrzymanie, z niewielką pomocą mojej matki. Oboje lubimy poranne wyprawy na ryby, a wieczorami świetnie się bawimy, oglądając bajki. Jestem amatorem w niektórych sprawach, ale zawsze pomagam jej w matematyce.
Ze wszystkich rzeczy związanych z nią żałuję tylko tego, że nie byłem z nią szczery od samego początku, unikałem jej i ominęły mnie te wszystkie niepewne pierwsze razy mojej córki. Ale bardzo się staram nadrobić cały stracony czas i dać mojej córce więcej, próbując w ten sposób nadrobić czas stracony, kiedy była bardzo malutka.
Nie ojciec, lecz brat






