– „Hej, co z tobą? No rusz się wreszcie” – powiedziała kapryśnie Klaudia. Babcia Pola splotła ręce na brzuchu: – „Nie, moja droga wnuczko. Po pierwsze, nie jesteśmy na TY, a po drugie, nie jestem twoją służącą. Jeśli chcesz coś zjeść, to wstań, przejdź się do kurnika po jajka, a w drodze powrotnej zerwij sobie jakieś warzywa w ogródku. Wybierz coś co chciałabyś zjeść na śniadanie. I pamiętaj, że dopóki u mnie mieszkasz, masz się do mnie odnosić z szacunkiem.
Nigdy nie będę karmić kogoś, kto nie zasłuży pracą. Klaudia odpyskowała babci: – „Zobaczysz, że będziesz! Zapamiętaj, że ja nigdy nie proszę, tylko mówię czego chcę. I zawsze to dostaję”. Babca Pola spojrzała na nią i głęboko westchnęła: – „A więc zostałaś rozpieszczona przez moją córkę, niech spoczywa w pokoju. Powiedziałam już wszystko, a ty masz mnie słuchać” – staruszka wyszła trzaskając drzwiami. Stanęła na werandzie i słuchała. Cisza. „Jeśli jest głodna, to niech się ruszy i sobie coś przygotuje” – pomyślała i poszła do ogrodu po zioła.
Tam chwilę płakała, pozwoliła sobie na chwilę słabości, bo nikt jej nie widział. Babcia starała się zachować twarz przed wnuczką, ale ta sytuacja spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Córka zginęła w wypadku, a ona musiała zająć się wnuczką. Staruszka nie pamiętała kiedy jej córka stała się narcystyczna i roszczeniowa, ale nie pamiętała też niczego dobrego. Nie rozpieszczała jej i nigdy nie zawiodła, ale i tak skończyło się jak się skończyło.
Dawno temu Pola popełniła wielki błąd w swoim życiu, odrzuciła swoją miłość – ojca córki. Marek był dobrym i ciepłym człowiekiem, wszyscy jej zazdrościli. Pola była nauczycielką w podstawówce, nie wiedziała wtedy jak powinna postąpić. Później życie ją nauczyło. Kobieta pochodziła z miasta, na tę wieś trafiła przypadkiem, w poszukiwaniu pracy. Początkowo chciała popracować jakiś czas, by zdobyć doświadczenie, a potem wrócić do miasta. Ale Marek, taki przystojny i łagodny mężczyzna, pokrzyżował jej wszystkie plany. To dla niego została w wiosce, po pewnym czasie tak się do niego przywiązała, że nie wyobrażała sobie żyć gdzieś indziej. Pobrali się, mimo sprzeciwów rodziców – intelektualiści czwartego pokolenia nie akceptowali takiego zięcia. Sprawiał wrażenie raczej prostego i niewykształconego.
Oni chcieli wydać córkę za syna swoich znajomych, Konrada, ale Pola była uparta i zawsze stawiała na swoim. Wiedziała, że z czasem jej rodzice pokochają Marka takim, jaki jest. Kiedy ich córka, Gabrysia, miała dziesięć lat, Marek ją zdradził. Pola tego nie wiedziała, ale opowiedziano jej o tym ze szczegółami, a nawet wskazano kochankę. Kobieta nie mogła tego znieść i wyrzuciła Marka z domu, mimo że przysięgał jej, że nic takiego się nie wydarzyło. Następnie, po rozwodzie, Marek ciężko zachorował. Wera postanowiła mu wybaczyć, ale on był już na tyle słaby, że zmarł w ciągu kilku miesięcy.
Kiedy Gabriela skończyła szkołę, wyprowadziła się do miasta, a za każdym razem, gdy wracała do matki, ta z przykrością stwierdzała, że nie poznaje swojej córki. A gdy kiedy powiedziała jej, że wychodzi za mąż za mężczyznę starszego od niej o trzydzieści lat, pokłóciły się o to. Pola próbowała powiedzieć Gabrysi, że nie może w ten sposób zniszczyć sobie młodości, na co córka cynicznie stwierdziła, że małżeństwo z miłości nie jest w modzie, a dla pieniędzy – już tak. Wtedy Pola powiedziała jej: „Nie chcę patrzeć jak rujnujesz sobie życie. Nie wezmę więc udziału w tej farsie zwanej „weselem”. Gabriela wzruszyła tylko ramionami i odjechała. Okazało się, że na zawsze. Razem z mężem wyjechali w góry i tam zakończyło się ich życie. Nie zabrali wtedy ze sobą Klaudii, postanowili spędzić trochę czasu sami. Nikt nie powiedział Poli o tym wypadku, bo nikt w kręgu znajomych zmarłego tragicznie małżeństwa nie wiedział, że Gabrysia ma matkę. Policja zebrała wszystkie dokumenty w poszukiwaniu krewnych kobiety i wtedy okazało się, że najbliższą rodziną jest babcia Klaudii. W ten sposób dziewczynka pojawiła się w jej domu.
Staruszka wytarła łzy i poszła do domu. Klaudia nawet nie wstała, Pola spojrzała na nią, miała miękkie serce, ale stanowczo i surowym tonem powiedziała: – Klauduniu, jesteś już prawie dorosła, czy mogłabyś wstać i i pójść się umyć?” Dziewczynka wykrzywiła usta – Jestem Klaudia, tak masz do mnie mówić. I zostanę tu dopóki podasz mi ubrania i jedzenia”. Pola spojrzała na zegar i roześmiała się: – „Już praktycznie pora obiadowa, ale znasz moje warunki, nie ustąpię”. Wnuczka zawahała się przez chwilę, po czym niechętnie powiedziała: – „Pokaż mi gdzie jest ten kurnik. Rozbawiona Pola patrzyła jak Klaudia nieporadnie szuka jajek w kurniku. Potem stopniowo, krok po kroku uczyła wnuczkę jak żyje się na wsi. Klaudia w wieku osiemnastu lat zajmowała się pieleniem grządek i wynoszeniem obornika spod krów. Mimo, że dziewczyna bardzo się zmieniła, Pola nadal jest zaniepokojona pewną sytuacją.
Klaudia, jako spadkobierczyni odziedziczyła po rodzicach ogromną sumę pieniędzy. Pola, jako jej prawny opiekun, nigdy ich nie ruszała, żyły skromnie z jej emerytury. Czy teraz ta fortuna znowu zepsuje dziewczynę? Ale wciąż jest nadzieja, bo nie na darmo przez te wszystkie lata Pola wkładała niemały wysiłek w wychowanie wnuczki na dobrego człowieka.






