Chciałam, żeby moja córka była silna i niezależna, zależało mi, żeby przygotować ją na poradzenie sobie w dorosłym życiu. Nigdy nie wiadomo co nas spotka i ważne, by umieć liczyć na samego siebie. Niestety, musiałam gdzieś popełnić błąd, ponieważ moja Karinka uznała, że musi być odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale również za swojego partnera. Przekonałam się o tym, gdy przedstawiła mi swojego pierwszego chłopaka, Janka. Moja córka kończyła wówczas studia i miała bardzo dobrą pracę, w której miała awansować po uzyskaniu dyplomu. Karina i Janek dużo mówili o wspólnych planach i ślubie, wydawało się, że wszystko dobrze się ułoży, jednak tuż po zaręczynach rozstali się. Janek zdążył naciągnąć moją córkę na kilka sporych zakupów, a potem zwyczajnie ją zostawił. Karina była wciąż zakochana i nie w głowie jej było walczyć o rzeczy, które sfinansowała, więc mojemu niedoszłemu zięciowi się upiekło i nie oddał jej ani grosza.
Karina bardzo przeżyła to rozstanie, nie chciała jeść i nie dbała o siebie. Trwało to około roku, po tym czasie przybiegła do mnie cała w skowronkach i oświadczyła, że się zakochała. Ucieszyłam się widząc córkę w takim radosnym nastroju i nie interesowało mnie nawet kim jest jej wybranek, najważniejsze, że znowu była sobą. Kilka dni później odwiedzili mnie we dwójkę, a ja przygotowałam na tę okazję obiad i przekąski. Rafał okazał się bardzo eleganckim mężczyzną i zaimponował mi manierami, jednak to wrażenie szybko minęło, gdy przy stole powiedział otwarcie, że ze wszystkiego, co przygotowałam może zjeść tylko pieczonego kurczaka… Reszta nie wpisywała się w jego dietę, o czym oczywiście nie raczył mnie poinformować choćby przez Karinę. Zaniepokoiło mnie to, że jest taki wybredny, poza tym ciągle mówił tylko o sobie.
Z naszej rozmowy dowiedziałam się, że Rafał wciąż mieszka z rodzicami, nie pracuje i nie ma zamiaru sam zarabiać pieniędzy. Miałam nadzieję, że Karina się opamięta i szybko go zostawi, ale niestety tak się nie stało – stała się jego żoną po sześciu miesiącach znajomości. Rafał okazał się gorszy od Janka! Moja córka finansowała jego wszelkie zachcianki – karnet na siłownię, diety pudełkowe, markowe ubrania i najdroższych fryzjerów. Jednak to, co wymyślił ostatnio wbiło mnie w podłogę – stwierdził, że chce mieć samochód prosto z salonu i przekonywał moją córkę, żeby wzięła kredyt! Na szczęście jeszcze się nie zgodziła, ale znam ją i obawiam się, że ulegnie. Nie chcę za bardzo ingerować w jej decyzje, ale nie mogę pozwolić, by kolejny mężczyzna ją wykorzystywał. Boje się jednak, że może uznać moje rady za wtrącanie się w jej życie. Co powinnam zrobić w tej sytuacji?
