Mój sąsiad, Janek, ma jednego wnuka, którego bardzo kocha. Kiedy dorastał, nieczęsto odwiedzał dziadka, ale po każdej takiej wizycie Janek długo chwalił się przed całą okolicą sukcesami wnuka, tym, jaki jest zdolny i wykształcony.
Od wczesnego dzieciństwa Szczepan przyzwyczaił się, że dostaje wszystko, czego chce, a Janek nie mógł mu niczego odmówić. Cały czas pozwalał wnukowi na jego zachcianki, dlatego chłopiec przyzwyczaił się, że dostaje tylko to, co najlepsze.
Kiedy ostatnio wnuk przyszedł do dziadka, skarżył się, że zepsuł mu się laptop i nie może grać w swoje ulubione gry z przyjaciółmi przez Internet. Był to ogromny problem dla chłopca. Dziadek, jak zwykle, nie mógł spokojnie patrzeć na rozczarowanego Szczepanka i postanowił pomóc swojemu ukochanemu wnukowi.
Przez trzy miesiące odkładał niemal całą swoją emeryturę, oszczędzał na niezbędnych artykułach spożywczych, odmawiając sobie wszystkiego. Zebrawszy niemałą (jego zdaniem) sumę, poszedł do sklepu i kupił nowy laptop. Starszy pan nie potrafił wyjaśnić, jakiego laptopa potrzebuje, ale zakupił najlepszy sprzęt dostępny w posiadanym budżecie.
Janek natychmiast zadzwonił do Szczepana, by przekazać mu dobrą nowinę, a wnuk jeszcze tego samego dnia pospieszył do dziadka. Jego radość nie trwała długo, gdy tylko wnuk przekroczył próg, natychmiast chwycił prezent i zamiast słów wdzięczności powiedział z pogardą:
– Dziadku, co ty kupiłeś? To tylko kupa złomu. Koledzy będą się ze mnie śmiać, gdy to zobaczą. Nadaje się tylko do oglądania wiadomości, a nie do grania w gry.
– To niemożliwe, w sklepie powiedziano mi, że to świetny model – odpowiedział.
– Dla takiego emeryta jak ty może tak, ale dla mnie to po prostu bezużyteczny sprzęt – oburzył się Szczepan i bez pożegnania wybiegł z mieszkania dziadka.
Jan wyjaśnił sytuację sprzedawcy, który zlitował się nad staruszkiem i zwrócił mu pieniądze za laptop. Jednak nastrój staruszka nie wracał do dawnego, pogodnego stanu. Jego ukochany wnuk bardzo go skrzywdził.
Każdego wieczoru, kiedy zbieramy się na podwórku, żeby pograć w szachy, Janek narzeka:
– Jak to jest, Andrzejku, jeden raz zdarzyło się, że wnuk był niezadowolony z prezentu, a on po tym tak po prostu odszedł, nawet nie podając ręki ani nie żegnając się po ludzku.






