Dzisiaj widziałem jakieś wiadomości w Internecie oraz zasłyszałem kilka plotek na osiedlu i aż się trochę przestraszyłem. Potem usłyszałem od sąsiada Wojtka o chipach i szczepieniach, przez co jeszcze bardziej się przeraziłem. Oczywiście rozumiem, że wiele osób przesadza i fantazjuje, ale…
Jedna rzecz, którą dziś zrozumiałem, to to, że dobrze, że jednak nie mam dzieci. Z jednej strony taka myśl trochę zasmuca, ale w tej sytuacji bardzo mnie uspokoiła. Nie wiem, jak żyłbym w dzisiejszych okolicznościach, gdybym wiedział, że przyczyniłem się do wypuszczenia na ten świat kolejnego, nowego życia, które będzie musiało przejść przez najgorsze.
Patrzę na wszystkich ludzi, którzy zdecydowali się na dzieci i uważam, że są naprawdę odważni, prawdziwi bohaterowie. Zdecydowali się na wielki wyczyn związany z pokonywaniem różnych trudności każdego dnia oraz walką o bezpieczeństwo swoich pociech.
Wiele osób udaje, że nie dba o to, co dzieje się teraz na świecie. Tak, nie jesteśmy w stanie globalnie zmienić sytuacji, ale też nie powinniśmy przyzwyczajać się do obecnych okoliczności i żyć jak w jakimś filmie czy fikcji literackiej. Niepokoi mnie, że dyskusja na temat wojny i szczepionek odbywa się na tym samym poziomie.
– Po prostu chcą nas wystraszyć! – mówi sąsiadka.
– A jaka jest w tym logika? Chcecie ciągle żyć jak mysz pod miotłą i uważać na wszystko?
– Czyżby oni…
– Pomyśl tylko, że środki zwiększające płodność i wnioski o wsparcie lokalnej gospodarki nie biorą się znikąd. Nikt nie bierze pod uwagę, że oni działają biorąc pod uwagę psychologię mas. Na przykład mieszkańcy Pompejów zostali wezwani na święto tuż przed rozpoczęciem się tragedii, dlatego się boję i nie rozumiem, dlaczego inni tego nie widzą?
– Ludzie nie chcą się bać, aby nie rozpaczać i nie popadać w depresję. Bardzo boli mnie serce, kiedy patrzę na wnuki. Dlaczego tak się dzieje na tym świecie? Nie wiadomo, co będzie jutro, nic nie jest normalne. Nie ma żadnej moralności.
– To prawda.
Ogólnie rzecz biorąc, mój sąsiad i ja rozmawialiśmy o smutku i zdałem sobie sprawę, że nie chcę sprowadzać na świat kolejnego pokolenia, które musiałoby taplać się w tym smutku. Niektórzy powiedzą, że wcześniej też były wojny i ludzie decydowali się na dzieci, ale ja uważam, że było inaczej i że mimo wszystko przyszłość była bardziej przewidywalna, niż teraz. Co bym miał odpowiedzieć takiemu małemu dziecku na pytanie, co teraz się dzieje na świecie, skoro sam tego nie wiem i nie rozumiem?
Nie chcę wierzyć w to, że ciągle tak będzie, tym bardziej, że myśli o wojnie i chorobach mnie przerażają mimo, że jestem dorosłym mężczyzną. A jak miałoby z tym poradzić sobie małe dziecko?
Do tej pory byłem optymistą, ale teraz trzeźwo oceniam rzeczywistość. Nie chcę dyskutować na ten temat -wolałbym dyskutować o czymś zupełnie innym, ale niestety, teraz lepiej się zastanowić nad tym, czy powoływanie na świat nowego życia jest bezpieczne, czy też nie.
