Odkąd poznałam Karola, wydawał mi się podejrzany, ale po pewnym czasie moje wątpliwości ustały. Okazało się, że po ślubie z moją córką wyszło szydło z worka.

Od początku w Karolu nie podobało mi się to, że tak źle mówił o byłej żonie. Miał z tą kobietą dziecko i wspólną przeszłość, na jakiejś podstawie zdecydowali się na ślub i te kilka lat życia ze sobą, więc nie rozumiem skąd nagle w nim tyle jadu. Szkoda, że moja córka nie widziała tego w ten sam sposób co ja, ale z drugiej strony, mnie też w pewnym momencie przekonał, że jest kryształowy, a była żona była powodem wszelkiego zła – jednak nie od razu miałam takie dobre zdanie o tym człowieku. Początkowo, kiedy Gabrysia przedstawiła mi Karola i chwilę go posłuchałam, nie zapałałam do niego sympatią i nie chodziło wcale o to, że ma za sobą przeszłość i płaci alimenty na dziecko, bo uważam, że nieudane związki to plaga dzisiejszego świata. Chodziło raczej o to, że ledwie go poznałam, a pierwszym tematem rozmowy była jego była żona – przedstawiona jako najokropniejsze monstrum winne całego zła na planecie. A kiedy córka po jakimś czasie powiedziała mi, że zamierza za niego wyjść, niemal dostałam zawału serca.

Karol miał z poprzedniego małżeństwa siedmioletniego syna, na którego płacił zasądzoną kwotę każdego miesiąca. Wciąż utrzymywał kontakt z byłą żoną i zajmował się dzieckiem w co drugi weekend. Mimo tej ciepłej relacji z synem, nie wypowiadał się przychylnie o jego matce, kobiecie, z którą spędził osiem lat w małżeństwie. Mówił o niej najgorsze rzeczy, twierdził, że jest o niego zazdrosna i uprzykrza mu życie, narzekał, że z piękności, jaką pokochał, zmieniła się w zaniedbaną kurę domową… A to tylko najmniej okrutne słowa, jakie mówił. Moja córka nie chciała mi wierzyć, gdy mówiłam jej, że to Karol jest zepsuty i toksyczny, ona miała własne zdanie i czuła się dowartościowana, gdy narzeczony porównywał ją do byłej żony. Broniła go, próbowała mi wyjaśnić, że to on był ofiarą poprzedniego związku i długie lata starał się ją kochać, aż w końcu nie wytrzymał i ją zostawił.

No cóż, w końcu zaczęłam wierzyć w historię Gabrysi. Wkrótce potem wzięli ślub i zamieszkali razem, nawet dobrze im się żyło, a Karol nie powiedział złego słowa o mojej córce, ale nie trwało to długo. Gdy tylko Gabrysia zaszła w ciążę, jej mąż zaczął się zmieniać, znikać z domu i wszędzie nosił ze sobą telefon, a nawet wypłacił sporą sumę z ich wspólnego konta – okazało się, że ją zdradzał. Kilka miesięcy po porodzie, kiedy moja córka nie miała czasu na sen ani zadbanie o siebie, bo mąż w niczym nie pomagał, Karol zaczął mówić o niej tymi samymi słowami i w identyczny sposób, jak wcześniej o byłej żonie. Nie mogłam tego słuchać, zabrałam córkę i wnuka do siebie, a potem poparłam decyzję Gabrysi o rozwodzie i żądaniu alimentów. Jestem przekonana, że ta gnida niebawem znajdzie kolejną naiwną dziewczynę i jej również zacznie opowiadać jaki to on nie jest skrzywdzony przez swoje byłe żony!

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 − pięć =

Odkąd poznałam Karola, wydawał mi się podejrzany, ale po pewnym czasie moje wątpliwości ustały. Okazało się, że po ślubie z moją córką wyszło szydło z worka.