Nazywał moją żonę „moją księżniczką”, a kiedy był na nią zły – „córką”. Wydawało mi się, że wziąłem ślub z jej ojcem, ponieważ czasami przypominała bezradne dziecko, które bez ojca nie jest w stanie wytrzymać ani dnia.
Czy w ogóle jest sens mówić, jak „uwielbiałem” mojego teścia? Od początku robił wszystko, byleby tylko nie dopuścić do naszego małżeństwa. Tym razem jednak przegrał i stracił kontrolę nad swoją córką. Rok później rozwiedliśmy się, ponieważ zdałem sobie sprawę, że poślubiłem osobę całkowicie niezdolną do życia w rodzinie.
Powiem od razu, że takie „córeczki tatusia” są bardzo problematyczne i lepiej nie nawiązywać z nimi bliższych relacji. Zawsze stawiają ojca na pierwszym miejscu. To przywiązanie jest bardzo silne, ale nie zawsze można je dostrzec na początku związku, tym bardziej, że nie mają one żadnych zewnętrznych cech, które mogłyby je zdradzać. To może być zarówno szara myszka jak i wysportowana piękność, która każdy dzień zaczyna od ćwiczeń. Jedne, co je wyróżnia to to, że w rozmowie z nimi często przewija się słowo „tata”.
Jeśli usłyszysz to słowo z ust ukochanej osoby więcej niż dwa razy, uciekaj. Nie ma szans, że uda Ci się ją zmienić. Zbyt bardzo przyzwyczaiła się do tego, że tatuś wszystko za nią załatwi i zrobi tak, że jego „księżniczka” będzie zadowolona. Wygodnie jej jest tak żyć i w każdym partnerze szuka kogoś, kto będzie dla niej jak jej ojciec. Jeśli zaczniesz na nią naciskać, ucieknie przed Tobą i poskarży się tacie. Jesli już bardzo chcesz ją zmienić, to jedynym wyjściem jest działanie stopniowo i delikatnie, ale nie daje to żadnej gwarancji na powodzenie.
Po ojcu swojej wybranki także nie będzie od razu wiadomo, jaki jest, bo na początku może naprawdę sprawiać pozory normalnego faceta. Zresztą, wynika to z tego, że na początku uważają, że ich córeczka traktuje ich jak chwilową fascynację i nic nie więcej. To jak nowa zabawka dla jego córki, żeby się nie nudziła. Dopiero gdy zda sobie sprawę, że córka traktuje Cię poważnie, to wtedy natychmiast staniesz się jego wrogiem. Zrobi wszystko, co w jego mocy, aby utrzymać córkę przy sobie. Zastanówcie się, czy jesteście na to gotowi?
Nawet jeśli uda Ci się jakoś poprawić stosunki z teściem, to zostaje jeszcze córka, którą trzeba będzie „wychować” i nauczyć, że nie jesteś jej ojcem, a partnerem. Dostajesz duże dziecko, osobę niepełnosprawną społecznie i całkowicie nieprzygotowaną do samodzielnego myślenia. Przygotuj się również na jej kaprysy i emocjonalne podchodzenie do większości spraw, tak, jak reagują dzieci, które nie dostaną tego, czego chcą. Tata załatwiał większość rzeczy za nią, a teraz ona sama będzie musiała podejmować decyzje, co jest dla niej straszne. Czy coś takiego Ci pasuje?
Po prostu tata ją tak wychował. Szkoda, że z powodu takich ojców znikają samodzielne kobiety, które potrafią podejmować swoje decyzje i same myśleć. Sami musicie zdecydować, czy poradzicie sobie z tak skomplikowanym przypadkiem i czy uda Wam się znaleźć wspólny język z ojcem „córeczki tatusia”.
