Opiekuję się wnukiem za „dziękuję” i słyszę same wyrzuty!

Gdy mój syn miał około półtora roku, zaprzyjaźnił się z chłopcem z sąsiedniego bloku. Chłopiec był w tym samym wieku, co mój syn. Adama zawsze widywałam z dziadkiem, nigdy z mamą czy z tatą. 

Pierwsza rozmowa z tym staruszkiem mnie zaskoczyła:

– A spacerujecie też wieczorem? – zapytał mnie.

– Nie, wieczorem chodzimy na zajęcia do centrum rozwoju.

– A my ćwiczymy w domu, jednak moja córka jest z tego niezadowolona.

– Co ma Pan na myśli przez “niezadowolenie”?

– Na przykład to, że uważa, iż nie robię z nim wystarczająco dużo ćwiczeń, dlatego jest zdenerwowana, tym bardziej, że z mężem nie stać ich na opłacanie tych zajęć w centrum rozwoju. Daje mi jakieś zadania na cały dzień, a wieczorem sprawdza, czy wszystko zrobiliśmy, czy nie. Jeśli nie zrobię z wnukiem chociażby jednego zadania, bo coś nam wypadnie albo po prostu nie zdążymy, natychmiast wszczyna awanturę.

Byłam w szoku. Jeśli coś jej nie odpowiada, to niech sama się zajmuje dzieckiem. W końcu to ona jest rodzicem, a nie jej ojciec!  

Później dowiedziałam się, że rodzice Adama ciężko pracują, ale niestety za marne grosze. W związku z tym, że dziadek jest na emeryturze, to jego postanowili obarczyć opieką nad wnukiem. Każdego dnia biedny starszy pan opiekuje się małym od 7 rano aż do 19 wieczorem. Oprócz opieki nad dzieckiem musi przygotowywać chłopcu posiłki, czy też prać. 

Po jakimś czasie znowu spotkałam go w parku. Dziadek Adama wyglądał na bardzo przygnębionego. 

– Córka z zięciem całymi dniami pracują i są zmęczeni. Poprosili mnie więc w sobotę, abym wziął Adama na spacer, a oni sobie odeśpią. Tak bardzo chciałem jechać na działkę i posadzić w końcu pomidory – westchną ciężko staruszek.

– A ile panu płacą za opiekę nad wnukiem?

– Nic nie płacą, mają kredyt hipoteczny, więc jeszcze im oddaję część swojej emerytury, żeby jakoś sobie dali radę. 

Kiedy chłopiec miał już skończone trzy latka, to nawet wtedy jego rodzice nie spieszyli się z tym, żeby oddać go do przedszkola. Dlaczego? Bo jest przecież dziadek!  Matka i ojciec Adasia byli po prostu zbyt leniwi, aby zawozić go do przedszkola, bo te placówki, które były w pobliżu ich mieszkania, były już zapełnione. 

Rok później zobaczyłam pana Wiesława w pobliżu naszych bloków, ale bez dziecka.

– Dzień dobry! – przywitał się.

– Dzień dobry. Przeprowadził się Pan? – zapytałam.

– Tak, bo byłem zmęczony dojazdami od siebie. Musiałem się budzić o 5 rano, żeby dostać się tutaj na 7. Adaś często choruje, więc znowu nie poszedł do przedszkola. Musiałem sprzedać swoje dwupokojowe mieszkanie, za które kupiłem tutaj kawalerkę, a resztę pieniędzy oddałem córce. 

– Córka jest teraz szczęśliwa?

– Nie…Jest oburzona,bo spodziewała się, że kiedyś odziedziczy dwupokojowe mieszkanie, a teraz tylko kawalerkę.

Szczerze? Po prostu nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Nigdy z czymś podobnym się nie spotkałam, a Wy? Czy córka mężczyzny zachowuje się w porządku?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + 3 =

Opiekuję się wnukiem za „dziękuję” i słyszę same wyrzuty!