Pewna sytuacja w centrum handlowym uwolniła mnie ze szponów zakłamanej kobiety

Mimo, że mam dopiero 35 lat, nie chcę mieć nic wspólnego z kobietami. Nie wierzę w znalezienie odpowiedniej kandydatki na żonę i wcale nie chodzi o to, że jestem wybredny. To kobiety mają jakieś wygórowane oczekiwania! Szczególnie te, które same niczego nie osiągnęły, a chcą, żeby facet jeździł luksusowym samochodem prosto z salonu i dawał im pieniądze na ciuchy i kosmetyczkę… Przecież z takimi kobietami nie da się żyć, nie mają pojęcia o gotowaniu ani o wychowaniu dzieci, ale doskonale znają wszystkie najmodniejsze kierunki podróży i wiedzą co zrobić, żeby zasłużyć na diamenty.

Rok temu, w trakcie tak prozaicznej sytuacji jak robienie zakupów spożywczych, poczułem strzałę amora. Najpiękniejsza istota na ziemi stanęła przede mną na parkingu wskazując swoje ciężkie torby i poprosiła o podwózkę do mieszkania. Jak mogłem odmówić? Zapomniałem języka w gębie, taki byłem zachwycony jej widokiem. Nie tylko zapakowałem wszystko samodzielnie do bagażnika, ale otworzyłem jej drzwi i potem te ciężkie torby zaniosłem jej do mieszkania na czwartym piętrze, bez windy. Poczęstowała mnie szklanką wody, a ja poprosiłem o jej numer telefonu. Gdy wracałem do domu, nie mogłem uwierzyć we własne szczęście – czyżbym spotkał ideał?

Zaczęliśmy się coraz częściej spotykać i zostaliśmy parą. Po trzech miesiącach zaproponowałem jej wspólne zamieszkanie, chciałem, by wprowadziła się do mnie na stałe, gdyż i tak była częstym gościem. Daria nie chciała się spieszyć, mówiła, że mamy czas i powinniśmy cieszyć się sobą w takim układzie jaki mamy, więc nie sprzeciwiałem się jej. Byłem w niej tak zakochany, że nawet nie zastanawiałem się czy jej argumenty mają sens, po prostu uznałem, że ma rację. Ogólnie robiłem zawsze to, co chciała.

Pewnego dnia postanowiłem zrobić sobie dzień wolnego od pracy i koło południa wybrałem się na zakupy do galerii handlowej. Potrzebowałem nowej koszuli i jakichś eleganckich spodni, więc skierowałem się do mojego ulubionego sklepu, by szybko załatwić sprawę. Nagle zauważyłem Darię z dzieckiem na rękach i jakąś kobietą u boku, od razu pomyślałem, że dziecko jest tej koleżanki i chciałem podejść się przywitać. Na szczęście mnie nie zauważyły, bo stałem się świadkiem bardzo interesującej rozmowy między nimi. Okazało się, że Daria jest matką i żoną, a jej mąż pracuje za granicą i bardzo rzadko wraca do kraju. Moja idealna dziewczyna w tym czasie oddaje dziecko do jednych albo drugich dziadków i korzysta z życia…

Poczułem się wykorzystany! W dalszej części rozmowy nazwała mnie swoją ofiarą: „Szkoda, że mój mąż wraca za tydzień, bo udało mi się upolować całkiem apetycznego faceta. Jest zakochany jak jakiś dzieciak. Może nie wydaje na mnie pieniędzy, ale za to jest wspaniały w łóżku”. Nie chciałem tego dłużej słuchać, zrezygnowałem z zakupów i poszedłem do domu. Skasowałem jej numer i nigdy więcej się z nią nie kontaktowałem. Obrzydziła mi płeć przeciwną na dobre i wątpię, że kiedykolwiek będę chciał się z kimś związać.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

Pewna sytuacja w centrum handlowym uwolniła mnie ze szponów zakłamanej kobiety