– Po co wydajecie pieniądze?! Przecież od rodziny dostaniecie rzeczy dla dziecka! – powiedziała macocha.

Moja machocha jest bardzo oszczędną kobietą. Ciągle powtarza, że bezsensem jest kupowanie nowych rzeczy dla noworodka, skoro członkowie rodziny posiadający już dzieci zawsze mogą przekazać ciuchy czy zabawki po swoich dzieciach. Wydaje mi się jednak, że każdy z nas wie, jak takie używane rzeczy często wyglądają – są bardzo zniszczone, poplamione i ogólnie nie nadające się do użytku, więc moje dziecko nie potrzebuje takich śmieci! 

Gdy zajmowaliśmy wynajmowane mieszkanie, macocha rzadko nas odwiedzała. Częściej zaczęła się u nas pojawiać w momencie, gdy kupiliśmy sobie mieszkanie. Była ogromnie zdziwiona tym, że do remontu zamierzamy zamówić ekipę, którą polecała mi moja przyjaciółka. Aniela uważała, że przecież lepiej zrobi to jej brat Andrzej, który zna się na wykończeniach, a jeśli chodzi o kwestie związane z hydrauliką, to tutaj najlepszy będzie syn jej sąsiadki. 

Widziałam już, jak pracują Ci “specjaliści” i nie chciałabym naprawdę, aby robili cokolwiek w naszym mieszkaniu. Dowodem na ich niezwykłe “umiejętności” było chociażby mieszkanie taty i machochy, gdzie ta dwójka wykonywała remont – do tej pory nabijają sobie guza przez źle zamontowane drzwi. Kiedy jej odmówiłam powiedziała, że jestem rozrzutna i wyrzucam pieniądze w błoto. 

Kiedy kupowaliśmy meble do mieszkania, Aniela nie mogła przepuścić takiej okazji i znowu postanowiła się wtrącić. Obdzwoniła wtedy wszystkich członków rodziny z pytaniem, czy akurat nie mają do oddania kanapy, mebli kuchennych czy szafek nocnych. Mieli, ale każdy z tych mebli był tak mocno zużyty, że nadawał się tylko do wyrzucenia. Gdy po razu kolejny odmówiłam, usłyszałam, że jak będę udawała taką damę, to będzie mi naprawdę ciężko w życiu. 

Mąż na szczęście nie uważał, że jestem rozrzutna i także miał takie podejście jak ja – lepiej coś kupić, co jest dobrej jakości i mieć to na lata. Poza tym zarabialiśmy dobrze, więc mogliśmy sobie na to pozwolić. 

Nie jestem, jak to twierdzi macocha, “damulką” i nie mam problemu z noszeniem używanych rzeczy, ponieważ sama często kupuję w second-handach lub kuzynka daje mi ciuchy, które jej się już znudziły i nie będzie ich więcej nosić. Jednak przyjmowanie od innych zniszczonych rzeczy czy słabej jakości tylko dlatego, aby oszczędzić więcej pieniądze jest w moim mniemaniu bezsensowne.

– Po co wydajesz na to pieniądze? Mamy tyle dzieci w rodzinie! – powtarzała moja macocha.

Miałam świadomość, że ubrania, które dostałabym, były już kilkakrotnie przekazywane z rąk do rąk, więc widziałam nieraz, w jakim są stanie. Wszystkie były poplamione, podziurawione, z oderwanymi guzikami.

Macocha przyniosła nam też ze śmietnika łóżeczko dla dziecka, które miało powyrywane belki, więc mogło być nawet niebezpieczne dla dziecka. Dla teściowej było w porządku, a to tylko dlatego, że było za darmo. Wyrzuciliśmy je i kupiliśmy całkiem nowe. 

– No to jesteście niezwykle bogaci, skoro Was stać na wyrzucanie dobrych rzeczy! Tak łatwo teraz wydajesz pieniądze, ale jak dziecko będzie już na świecie, to zobaczysz, ile co kosztuje i będziesz się liczyć z każdym groszem! Jakbyś brała sobie do serca moje rady, to byś dobrze na tym wyszła – oburzała się macocha.

Nie jest dla mnie ważne to, czy się na mnie za to obrazi – najważniejsze jest zdrowie i komfort mojego dziecka, dlatego dopóki mam finansowe możliwości, to będę starała się dawać mu najlepsze rzeczy, a nie dziurawe, poplamione i stanowiące dla niego zagrożenie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

– Po co wydajecie pieniądze?! Przecież od rodziny dostaniecie rzeczy dla dziecka! – powiedziała macocha.