Po prostu przyznaj, że kochasz Basię bardziej ode mnie. I wyjaśnij mi, proszę, czym sobie na to zasłużyłam, co cię we mnie nie zadowala.

Marta była tak wściekła jak nigdy. Rozłączyła rozmowę i rzuciła telefonem o ścianę. Była rozżalona i zraniona. Czuła, że przepełnia ją uraza, złość i bezsilność. Wiedziała, że te uczucia są złe i powinna się opanować ale nic nie mogła poradzić na to, że po rozmowie poczuła się wyprowadzona z równowagi. Powinna się cieszyć szczęściem siostry ale nie potrafiła. A do tego teraz będzie musiała kupić nowy telefon.

Marta musiała pracować na dwóch etatach, żeby starczyło jej pieniędzy na życie i spłatę kredytu hipotecznego. Rodzice w niczym jej nie pomagali. A teraz dowiedziała się, że przez cały ten czas myśleli tylko o jej siostrze, dla której odkładali pieniądze na mieszkanie. Kiedy dwa dni później kupiła nowy telefon, od razu usłyszała dźwięk dzwonka. Dzwoniła jej mama, żeby poprosić ją o pożyczkę. Odmówiła. Kilka dni później zadzwoniła jej siostra, żeby zaprosić ją na parapetówkę. Powiedziała, że nie przyjdzie. Trzy dni później do jej drzwi zapukała mama.

– Cześć, musimy poważnie porozmawiać, dziecko. – powiedziała mama. – O co się obraziłaś?

– Dlaczego uważasz, że się obraziłam? – zapytała głupio Marta.

– Słyszałam to podczas naszej rozmowy telefonicznej. – odparła mama.

Marta miała nadzieję, że mama przyjechała ją przeprosić za niesprawiedliwe traktowanie.

– Wszystko jest w porządku, nie obraziłam się. – przekonywała Marta.

– Zawsze tak mówisz, kiedy czujesz się zraniona. Czemu myślisz tylko o pieniądzach? Powinnaś się cieszyć szczęściem siostry. – tłumaczyła mama.

– Najwyraźniej ja nie zasługuję na takie prezenty. – odparła urażona Marta.

– Ty masz przecież swoje mieszkanie! – powiedziała zdumiona mama.

– Za które jeszcze przez czternaście lat będę spłacała raty! A Wy, moi rodzice, widzicie przecież jak mi ciężko i nie przyszło Wam do głowy, że można by mi trochę pomóc! – wyrzuciła z siebie Marta.

– Miałam nadzieję, córcia, że mnie zrozumiesz. Ale ty myślisz tylko o pieniądzach. – rzekła ze smutkiem mama.

– Nie, mamo. Nie chodzi mi o pieniądze. Po prostu przyznaj, że kochasz Basię bardziej ode mnie. I wyjaśnij mi, proszę, czym sobie na to zasłużyłam, co cię we mnie nie zadowala. – zapytała ze łzami w oczach Marta, chociaż nie spodziewała się szczerej odpowiedzi.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + jedenaście =

Po prostu przyznaj, że kochasz Basię bardziej ode mnie. I wyjaśnij mi, proszę, czym sobie na to zasłużyłam, co cię we mnie nie zadowala.