Często czytam w Internecie historie o tym, że ludzie chcą się wymieniać kuszetkami. Większość pasażerów jest przeciwna czemuś takiemu, bo sami chcą jechać w komfortowych warunkach, a nie wymieniać się z drugą osobą na jej korzyść tym bardziej, że wybierając taki wagon zwykle robi się to, gdy czeka nas bardzo długa podróż. Ja jednak mam na ten temat swoje zdanie. To wszystko dzięki temu, że kiedyś byłem świadkiem pewnego incydentu, przez który postanowiłem zawsze oddawać dolną kuszetkę nawet, jeśli druga osoba nie będzie szczególnie nalegać.
Do przedziału wszedł staruszek. W tamtym momencie zajmowałem górną kuszetkę, więc nie mogłem mu pomóc i ustąpić miejsca. Dolne kuszetki zajmowały dwie młode dziewczyny, jedna z nich była z małym dzieckiem.
Staruszek, który wsiadł na poprzedniej stacji okazał się być miłym i dobrodusznym człowiekiem. Zapytał młodą dziewczynę bez dziecka o to, jak daleko jedzie. Kiedy dowiedział się, że będzie jechała pociągiem jeszcze tylko kilka przystanków, poprosił o zamienienie się miejscami, ponieważ on jechał do samego końca. Niestety, młoda pasażerka była nieubłagana.
– Trzeba było wcześniej kupić sobie bilet i wybrać sobie takie miejsce, jakie pasuje. A teraz ja nie zamierzam się zamieniać!
Zasadniczo prawo jest po jej stronie, ponieważ zajmuje to miejsce, które widnieje na bilecie. Ale co z szacunkiem do drugiego człowieka i moralnością? Najwyraźniej dziewczyny to nie interesowało.
Staruszek nie nalegał i zajął swoje miejsce. Jednak potem, kiedy przysnąłem, obudził mnie jakiś dziwny dźwięk, jakby szloch. Myślałem, że to dziecko, ale to był ten staruszek.
Kiedy tamte kobiety wysiadły już z pociągu, postanowiłem poczęstować go herbatą i porozmawiać. Po rozmowie z nim zdałem sobie sprawę, że teraz zawsze będę ustępować dolną kuszetkę innym podróżnikom.
Staruszek powiedział, że ma poważne problemy z kręgosłupem. Kiedy leży przez dłuższy czas, zaczyna go nieznośnie boleć, więc zajmowanie górnej kuszetki i leżenie na niej całą noc jest okropne. Wtedy płakał więc z bólu.
Staruszek stosunkowo niedawno przeszedł operację biodra. Czekała na niego długa rehabilitacja, ale musiał pilnie pojechać do córki mieszkającej na drugim krańcu Polski, która ma pewne problemy. Staruszek miał nadzieję, że ktoś ustąpi mu dolną kuszetkę, ale po pierwszej odmowie nie odważył się już nikogo więcej prosić.
Zawsze staram się ustąpić tym, którzy tego potrzebują. A Wy jak robicie?
