Po tym, jak urodziłam syna, mama początkowo przychodziła do mnie codziennie z pomocą, ale potem przestała to robić. Niebawem zrozumiałam, dlaczego tak się stało

Jestem jedynaczką, w dodatku byłam późnym dzieckiem moich rodziców. Niestety, tata zmarł, gdy byłam jeszcze bardzo mała, dlatego mama musiała mnie wychowywać sama. Przez całe moje dorosłe życie martwiłam się i myślałam, co będzie, gdy wyjdę za mąż. Do tej pory mieszkałam z nią w kawalerce, dlatego wiedziałam, że nie będziemy mogli u niej zamieszkać. Kiedy więc niedawno wzięłam ślub, z mężem wynajęliśmy mieszkanie, które jednak znajdowało się po drugiej stronie miasta. Z tego mieszkania droga do pracy zajmuje mi jakieś pięć minut, do mamy mam za to godzinę. Oczywiście trudno mi było jeździć do mamy po pracy, ale dzwoniłam za to do niej codziennie i to nawet kilka razy dziennie. Na szczęście mój mąż był wyrozumiały i wcale się tym nie denerwował. Lubił też moją mamę, mieli ze sobą świetne relacje.

Tak żyliśmy przez trzy lata. Wciąż jednak martwiłam się o mamę. Nagle okazało się, że w bloku znajdującym się obok bloku mamy doszło do pożaru w jednym mieszkaniu. Niestety, jego właściciel zmarł w wyniku uduszenia się dymem.

Oczywiście to tragiczna, jednak niebawem okazało się, że to mieszkanie będzie na sprzedaż. Tamten mężczyzna nie miał żadnych spadkobierców, dlatego sprzedażą mieszkania zajęło się państwo. Cena była niska, bo mieszkanie nadawało się do generalnego remontu. Pewnego razu powiedziałam o tym mężowi i już potem zapomniałam o temacie, ale jak się okazało – on nie zapomniał.

Jego brat jest budowlańcem, więc mąż pojechał razem z nim, by obejrzeć to mieszkanie. Szwagier powiedział, że nie będzie w nim aż tak dużej ilości pracy, dlatego mąż uznał, że jego rodzice dołożą się nam do oszczędności, dzięki czemu będziemy mogli kupić to mieszkanie i zrobić w nim remont. Tak też zrobiliśmy. Brat męża zawołał swoich kolegów, a teść sam się z nimi rozliczył. Teść miał tylko jeden warunek:

– Chcę jak najwięcej wnuków, ale nie spiesz się. Zrób to wtedy, kiedy będziesz się czuła gotowa na macierzyństwo. Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

Ogólnie spełniliśmy warunek teścia, a mieszkanie stało się nasze. Po porodzie naszego pierwszego dziecka przeprowadziliśmy się tam. Moja mama była u nas prawie codziennie, naprawdę bardzo mi pomagała z synem. Jednak kiedy Krzyś skończył kilka miesięcy, przestała do nas chodzić. Zjawiała się u nas tylko raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu, a kiedy ja prosiłam o to, by zajęła się chwilę dzieckiem,ale u nas, ta odmawiała. Zaczęłam już myśleć, że może z mężem czymś ją jakoś uraziliśmy, więc postanowiłam ją  to zapytać.

– Nie, córeczko, niczego takiego nie było. Po prostu uważam, że swoimi częstymi wizytami Wam się narzucam, a Ty masz własną rodzinę i swoje zasady. Nie chcę się też nim zajmować, bo jeśli wnuk np. będzie chciał jeść, to ja Ci nie chcę grzebać po szafkach czy lodówce. To moja decyzja i proszę Cię, żebyś to zaakceptowała i była wyrozumiała.

Zrozumiałam, a potem dodała:

– A wnuczka możesz przyprowadzać, ale do mnie. Zdecydowanie ubarwia mi życie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + trzy =

Po tym, jak urodziłam syna, mama początkowo przychodziła do mnie codziennie z pomocą, ale potem przestała to robić. Niebawem zrozumiałam, dlaczego tak się stało