Moja przyjaciółka wspomniała mi kiedyś, że ma w rodzinie bardzo specyficzną osobę. Chodzi o ciotkę, która żyje w przekonaniu, że jest świetną kucharką, a preferencje żywieniowe ludzi to zwykłe fanaberie – każdemu każe próbować wszystkich dań i zjadać do czysta. Myślałam sobie wtedy, że wystarczy grzecznie odmówić lub wytłumaczyć, że się czegoś nie lubi i nie wierzyłam, że to może być problem. Zmieniłam zdanie, kiedy po ślubie okazało się, że mój mąż ma w rodzinie ciotkę z podobnym podejściem do spraw jedzenia. Poznałam ją na weselu i wtedy mój mąż zwrócił moją uwagę, żebym ją poobserwowała. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale posłuchałam i ze zdumieniem dostrzegłam, że ta ciotka patrzy każdemu w talerz i krzywiła się, kiedy ktoś nie dojadł dania czy kawałka ciasta. Chodziła wokół stolików i mówiła moim gościom, żeby nie marnowali jedzenia… Przejęłam się tym, ale mój mąż tylko się śmiał i mówił, że tak jest zawsze. Zaintrygowała mnie historia tej kobiety i po podróży poślubnej poprosiłam męża, żeby mi o niej trochę opowiedział.
Ciocia Wanda miała ponoć powołanie – uwielbiała karmić rodzinę i gości, ale nie przyjmowała sprzeciwu. Na każdym proszonym obiedzie świątecznym znalazł się ktoś, kto czegoś nie lubił lub nie mógł zjeść – na przykład grzyby, mięso czy jakieś konkretne warzywo. Jednak ciocia Wanda nie słuchała swoich gości i uparcie wciskała w nich swoje specjały i obrażała się, kiedy ktoś czegoś choćby nie spróbował. Przy tym wszystkim była łasa na komplementy. Któregoś dnia na jednym obiedzie pojawiła się narzeczona jej syna, która była uczulona na orzechy i ciocia Wanda została o tym uprzedzona wcześniej. Mimo wszystko przygotowała ciasto z dodatkiem orzechów w kremie i zataiła to przed niedoszłą synową. Zarzekała się, że nigdzie nie ma orzechów i nakładała jej na talerz wszystko, co było na stole. Nagle dziewczyna zaczęła puchnąć i dusić się, konieczna była interwencja lekarza. Na szczęście obyło się bez tragedii, ale dziewczyna rzuciła narzeczonego, a ciotka Wanda obraziła się, że jej pyszne ciasto nie zostało dojedzone do końca… Po tym wydarzeniu goście ostatecznie przestali ją odwiedzać, a ona nadal nie rozumie w czym problem, przecież gotuje najlepiej na świecie.
