Podczas deszczowego wieczoru biegłem zasunąć szybę w aucie. Znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie.

Bardzo późnym wieczorem moja żona zerwała się na równe nogi i wykrzyknęła, że zapomniała zasunąć szybę w aucie od strony pasażera. Początkowo pomyślałem sobie, że i tak mieszkamy na strzeżonym osiedlu i przecież nikt się nie włamie, ale później ja również się zerwałem, zabrałem kluczyki i wybiegłem na parking. Od godziny nieprzerwanie lało, więc z całą pewnością czekała na mnie niemiła niespodzianka. Kiedy wyszedłem z naszej klatki, w świetle latarni zobaczyłem, że kawałek dalej leży coś dużego, samochód miałem akurat z tamtej strony, więc szybko zbliżałem się do leżącego obiektu. Okazało się, że to człowiek, moja sąsiadka z parteru, przewróciła się i nie była w stanie samodzielnie wstać. Pomogłem jej, zaprowadziłem do mieszkania i poprosiłem moją żonę, by pomogła jej się przebrać i ogrzać, a sam zawiadomiłem pogotowie.

Sąsiadka od kilku lat mieszka sama, nie pamiętam, by ktoś ją przez ten czas odwiedzał. Czekając na lekarza zupełnie zapomniałem o samochodzie, w międzyczasie przestało padać, więc na spokojnie podszedłem tam i oszacowałem skalę problemu – miałem szczęście, deszcz zacinał od innej strony i auto nie było bardzo mokre, ale i tak musiałem następnego dnia rano osuszać tapicerkę. Przez całą noc myślałem jaki to dziwny zbieg okoliczności, że akurat tego dnia, kiedy tak bardzo padało, moja żona zapomniała o szybie. I że akurat o tej porze jej się o tym przypomniało. Gdyby nie to, nie zauważyłbym pani Teresy i kto wie co by się z nią stało… Aż strach pomyśleć.

Następnego dnia rano, ja poszedłem zrobić porządek z samochodem, a moja żona odwiedziła sąsiadkę, by spytać czy wszystko w porządku. Spotkaliśmy się dopiero po pracy i żona opowiedziała mi więcej o naszej sąsiadce. Kobieta nie miała zupełnie nikogo, to przykre. Zaczęliśmy się nawet głośno zastanawiać co będzie, gdy kobieta nie daj Boże umrze za kilka lat. Przecież nikt jej nie odwiedzał, nikt nie dbał o nią i nie sprawdzał czy dobrze się czuje. To takie straszne żyć w pojedynkę, a przecież taki los dotyka wiele starszych osób w naszym kraju.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

sześć − 1 =

Podczas deszczowego wieczoru biegłem zasunąć szybę w aucie. Znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie.