Krystian i Matylda zdecydowali, że zorganizują dość skromny ślub. Nie chcieli też hucznego wesela, zamiast tego chcieli małe przyjęcie urządzone w domu dla najbliższej rodziny i przyjaciół.
W końcu nadszedł ten upragniony dzień i pobrali się, a ich losy zostały związane węzłem małżeńskim.
Po skromnym przyjęciu w domu spakowali się i wybrali się do małego domu w Góry Bardzkie, gdzie zdecydowali spędzić noc poślubną. Ta ich pierwsza noc była niezwykle delikatna i romantyczna.
Rano podekscytowana Matylda zaczęła czytać wiadomości, w której rodzina, przyjaciele i ich wspólni znajomi gratulowali im ślubu. Jedna z nich, od nieznanej kobiety, brzmiała tak: „Gratuluję Wam! A tym bardziej Twojemu ukochanemu, któremu dwa dni temu urodziła się córeczka!”.
Matylda była w szoku i przez moment myślała, że to głupi żart, ale gdy spojrzała na Krystiana, zrozumiała, że to wszystko prawda. Powiedział jednak, że już dawno zakończył ten romans i wiedział, że tamta jest z nim w ciąży, jednak nigdy nie migał się od odpowiedzialności i zapowiedział jej, że będzie łożył na to dziecko i pomagał, jak może. Krystian ogromnie kocha Matyldę i przez to do niczego się wcześniej nie przyznał, bo nie wiedział, jak ona zareaguje i czy nie będzie chciała go zostawić, a on niczego nie boi się tak jak tego, że ją straci.
Matylda bardzo długo biła się z myślami, ale wybaczyła Krystianowi, bo także go bardzo kochała. Miała także nadzieję, że kiedy będą mieli własne dziecko, to jeszcze bardziej spoi ich związek. Niestety, mimo wielu starań i prób nie mogła zajść w ciążę.
Z kolei była kochanka Krystiana nie chciała odpuścić i chyba za cel postawiła sobie zniszczenie rodziny tej młodej pary. Nachodziła ich albo koczowała z córką przed blokiem, w którym mieszkał jej były ukochany.
Kiedyś Martyna bardzo pokłóciła się z Krystianem. Jeszcze tego samego dnia była kochanka Krystiana, Gabriela, napisała do niej, że mężczyzna chce ją porzucić, a kobietą jego życia jest nie kto inny, jak ona. To przecież Gabriela urodziła mu dziecko, a Matylda nawet nie powinna określać się kobietą, bo nie może zajść w ciążę.
Krystian jednak zaprzeczył i powiedział, że nie kocha żadnej innej kobiety poza Matyldą.
Parze ciągle się nie układało. Matylda pewnego razu była na imprezie firmowej i chcąc na chwilę zapomnieć o problemach, poddała się alkoholowi i gorącej atmosferze podkręcanej przez tańce…
Matylda jakoś wróciła do domu, ale rano nic nie pamiętała. W poniedziałek jej przełożony poprosił ją do siebie i powiedział, że to, do czego między nimi doszło nie powinno mieć absolutnie wpływu na ich relacje, oraz wyraził nadzieję, że nie zamierza nikomu o tym powiedzieć.
Matylda nie wiedziała za bardzo, o czym on mówił, ale potem zrozumiała. Ciągle jednak nie potrafiła zrozumieć, jak to mogło się stać. Mąż natomiast był zaniepokojony oschłością żony, dlatego przyjechał po nią do pracy i wręczył jej bukiet białych róż. Znowu prosił ją o to, aby uwierzyła mu w jego miłość.
Jakieś dwa miesiące później Matylda siedziała w domu ze swoją przyjaciółką, nie była zbyt szczęśliwa mimo tego, że okazało się, iż jest w ciąży. Nie cieszyła się, bo nie była pewna tego, czy to Krystian będzie ojcem dziecka.
Na początku tak bardzo się wystraszyła, że chciała dokonać aborcji, jednak odżegnała się od tej myśli. Uznała, że po przyjściu na świat dziecka albo staną się w końcu pełnoprawną rodziną, albo się rozstaną…
