Przez całe swoje życie Basia nie czuła się doceniana przez matkę, która nieustannie jej wmawiała, jak to jest niezaradna i nic nie warta.

Basia i Marek wrócili ze sklepu. Nie zdążyli nawet położyć toreb z zakupami, kiedy zadzwonił telefon.

– Nie odbieraj, Basia! Powiesz, że miałaś wyciszony telefon i nie słyszałaś. – poprosił Marek.

– Wiesz, że ona zawsze wie, kiedy wracam. Łatwiej mi odebrać niż później się tłumaczyć. – powiedziała Basia i odebrała telefon.

– Co tam córko? Nie chcesz ze mną rozmawiać? Powinnaś być w domu już pół godziny temu! – powiedziała jej mama.

– Mamo, dopiero weszliśmy do domu, bo byliśmy w sklepie. Mam zamiar się zaraz wykąpać, coś upichcić i zjeść z mężem. Oddzwonię później, dobrze? – odparła Basia.

– A co będziesz gotowała? – zapytała mama. – Przecież Ty nie umiesz gotować! Dziwię się, że Marek Cię jeszcze nie zostawił. Będę u Was za pół godziny i przyniosę normalne jedzenie. – oświadczyła i się rozłączyła.

Basia usiadła na podłodze w kuchni i się rozpłakała. Ma trzydzieści dwa lata, zna trzy języki obce, ma dobrą pracę i kochającego męża, wkrótce zostanie mamą. A dla własnej matki jest niedojdą. Przez całe swoje życie Basia nie czuła się doceniana przez matkę, która nieustannie jej wmawiała, jak to jest niezaradna i nic nie warta.

Pół godziny później do mieszkania weszła starsza pani z uśmiechem na twarzy i dużą torbą w rękach. Podała torbę zięciowi i ignorując córkę udała się do salony, gdzie spokojnie leżał na kanapie ich pies, Andi. Basia uwielbiała swojego psa jak dziecko, nauczyła go różnych komend i była z niego dumna. Chwilę później usłyszała.

– Baśka, Twój pies jest taki głupi jak Ty. I czemu mnie to dziwi? I dlaczego masz taki bałagan w domu? Podłoga brudna, w szafie ciuchy źle poukładane. Nie tak Cię uczyłam.

W końcu Marek postanowił wesprzeć swoją żonę.

– Mamo, wczoraj sprzątaliśmy. Dzisiaj rano, przed pracą, Basia myła podłogę. A z naszą szafą jest wszystko w porządku.

Odpowiedź zięcia nie spodobała się teściowej.

– No cóż…jestem na emeryturze a jedzenie ciągle drożeje. Nie mogę ciągle was karmić za swoje pieniądze. – oświadczyła mama Basi.

– Mamo! Przecież Ty z własnej woli przynosisz jedzenie. Wcale Cię o to nie prosimy! – powstrzymując łzy powiedziała Basia.

– Jasne. Dawno wylądowalibyście w szpitalu na problemy żołądkowe, gdybym Wam nie przynosiła jedzenia! Jesteś niewdzięczna! – powiedziała matka, wzięła płaszcz i wyszła z mieszkania trzaskając drzwiami.

– To tak dłużej nie może trwać! – powiedziała Basia i się rozpłakała.

– To prawda co mówią, że natrętna matka jest gorsza od macochy – powiedział Marek i przytulił żonę.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 4 =

Przez całe swoje życie Basia nie czuła się doceniana przez matkę, która nieustannie jej wmawiała, jak to jest niezaradna i nic nie warta.