Kiedy przyjaciółka Renaty zaprosiła ją na przyjęcie z okazji 10-lecia funkcjonowania jej firmy kosmetycznej, kobieta poczuła się dość niezręcznie. Nie wiedziała jak ma odmówić, a zdawała sobie sprawę jak bardzo będzie odbiegać poziomem od innych gości. Jagoda była kimś, bizneswoman z najwyższej półki, a ona była tylko prostą dziewczyną ze wsi, w dodatku czuła, że przegrała życie. Obie miały dopiero 38 lat, ale to Jagodzie się powiodło. Renata miała pięcioletniego synka, ale po mężu nie było ani śladu. Kiedy ich zostawił kobieta musiała wrócić na wieś, do rodziców, bo została bez pracy i środków do życia z niemowlęciem. Zajęła się pracą dorywczą u okolicznych gospodarzy i w zasadzie tylko z tego się utrzymywała. Wciąż chodziła z brudem za paznokciami, ponieważ nie nadążała ich czyścić.
– Jagoda, bardzo bym chciała z tobą świętować, ale zobacz jak ja wyglądam! Zaniedbana, z nierówną opalenizną z pola, jak ja mam się pokazać wśród tych wszystkich eleganckich ludzi?
– A kto musi wiedzieć, że opalałaś się przy pracy? Jak ktoś zapyta, to po prostu wymyśl jakieś zagraniczne wakacje. I tak nikt cię nie zna, możesz być kim chcesz.
Te słowa przekonały Renatę do udziału w przyjęciu. Przyjechała do przyjaciółki kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy, by pomóc w przygotowaniach, ale kiedy Jagoda zobaczyła strój Renaty, zabrała ją do swojej garderoby i dopasowała odpowiednią sukienkę i buty. Później zrobiła jej delikatny makijaż, a Renata aż zapiszczała z radości widząc siebie w takiej odsłonie. Przyjaciółka śmiała się serdecznie i zażartowała, że w takim stroju na pewno znajdzie sobie męża jeszcze tego wieczoru. Niestety na przyjęciu poczuła się niepewnie i wyszła na zewnątrz, by ochłonąć. Po kilku minutach usłyszała za plecami męski głos:
– Gdzie się tak pięknie opaliłaś?
To był przystojny mężczyzna koło 40-tki, który od początku przyjęcia ukradkiem obserwował Renatę.
– W polu – Renata nie chciała kłamać, ale nie miała odwagi rozwijać tematu i odwróciła się od mężczyzny.
– Pewnie bolą cię plecy od schylania do truskawek, bo tak krzywo stoisz – zażartował rozmówca.
– Nie, to od tych szpilek, zupełnie nie umiem w nich chodzić.
Oboje się roześmiali i przełamali pierwsze lody. Później przez cały wieczór rozmawiali tylko ze sobą.
Gdy Renata wróciła do domu, długo wspominała Klaudiusza. Dawno nie rozmawiała z żadnym mężczyzną z taką swobodą, stwierdziła, że bardzo dobrze się przy nim czuła. Po kilku dniach stało się coś, o czym nawet nie marzyła – Klaudiusz przyjechał pod jej dom ze skromnym bukietem kwiatów i zaprosił ją na randkę. Wyprosił u Jagody adres jej przyjaciółki i natychmiast przyjechał, bo nie umiał dłużej wytrzymać bez jej widoku. Okazało się, że on również o niej myślał i miał podobne odczucia jak Renata.
