Robiąc zakupy na targu, usłyszałam krzyki. Wielu ludzi było świadkami tej napaści słownej na bezbronną staruszkę, ale nikt nie zareagował.

Mimo, że jestem młoda i cenię sobie wygodę, w marketach kupuję tylko chemię, a zakupy spożywcze robię na targu. To moja mama nauczyła mnie wspierać lokalnych rolników i wytwórców. Może wygląd nie jest tak zachęcający, jak w markecie, ale ten smak i zapach jest nie do porównania z produktami ze sklepu. Mam swoich sprawdzonych sprzedawców i jestem pewna, że kupuję całkowicie naturalne wyroby i produkty, bez zbędnych konserwantów. Targ odwiedzam w każdą sobotę z samego rana i już mam stałą trasę od sprzedawcy do sprzedawcy, więc zakupy nie zajmują mi aż tak dużo czasu.

Zeszłej soboty, gdy kupowałam ostatnie już pozycje z mojej listy, usłyszałam awanturę za rogiem. Właśnie szłam w tamtym kierunku, aby kupić owczy ser i jajka, więc usłyszałam ostatnie zdania rzucane w kierunku mojej ulubionej sprzedawczyni: „Za taką kwotę to ja mogę swoją hodowlę otworzyć! Jaja masz za darmo, a liczysz jak za zboże! Jakoś nikt inny nie ma tak drogo, co niby wyróżnia te jaja od reszty? Zupełnie nic, są takie same!”
Sprzedawczyni to starsza kobieta, która porusza się o lasce i ciężko jej wystać na targowisku. Biedna, nawet nie zdążyła się odezwać we własnej obronie, bo krzycząca kobieta, gdy tylko jednym tchem wyryczała swoje najlepsze argumenty, odwróciła się na pięcie i chciała odejść.

Wielu ludzi słyszało tę niewątpliwą napaść słowną na bezbronną staruszkę, ale nikt nie zareagował. Znam produkty tej kobiety i sumienie nie pozwoliło mi pozostać obojętną na takie zachowanie. Faktycznie te produkty były droższe od innych, ale to smak i jakość broniły ceny. Na tych jajkach wychodzą najlepsze biszkopty, żółtka są aż pomarańczowe i jestem pewna ich świeżości. Kupuję u tej staruszki już 5 lat i nigdy nie zdarzyło mi się zepsute jajko, zachowywały swoją świeżość nawet po dwóch tygodniach. Nie byłam w stanie bezczynnie patrzeć na taką zniewagę.

Poszłam za kobietą, która oczerniała staruszkę i powiedziałam:
„Chciałam zauważyć, że ta kobieta jest starsza od Pani i należy jej się szacunek, to po pierwsze. A po drugie, to ona jest sprzedawcą i może wycenić swoje produkty na ile jej się podoba, Pani jako klient, może tę cenę przyjąć lub nie. Czy w markecie też Pani robi takie sceny, gdy Panią na coś nie stać?”
Kobieta stała z szeroko otwartą buzią i nie umiała powiedzieć nic, widocznie argumenty wyczerpała krzycząc na staruszkę. Kontynuowałam więc:
„A skoro uważa Pani, że kury składają jajka zupełnie za darmo, to proszę sobie kilka kupić na własny użytek, a może jeszcze zbije Pani na tym fortunę”.
Kobieta nadal nic nie powiedziała, spuściła głowę i odeszła mrucząc coś pod nosem, a ja podeszłam do staruszki, poprosiłam o 20 jaj i 300 gram sera owczego. Chciała mi podarować zakupy za darmo, w zamian za moją pomoc, ale ja miałam już nawet odliczoną kwotę na te produkty, więc położyłam pieniądze przed nią, podziękowałam i udałam się w stronę samochodu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 + jeden =

Robiąc zakupy na targu, usłyszałam krzyki. Wielu ludzi było świadkami tej napaści słownej na bezbronną staruszkę, ale nikt nie zareagował.