– Rodzice dali nam mieszkanie, kiedy się pobraliśmy, ale formalnie było ono tylko na mamę. Czemu tak było? Cóż, martwiła się o nas i o to, że w związku z tym, iż jesteśmy młodą rodziną, to nagle rozejdziemy się i trzeba będzie dzielić majątek, dlatego mieszkanie wciąż było tylko na nią. Obiecała, że z czasem wszystko na nas przepisze, gdy tylko upewni się, że wszystko jest w porządku – mówi 48-letni Ryszard.
Ryszard i Anna są już małżeństwem od 25 lat. W tym czasie jego żona już dwukrotnie została mamą. W tym roku najstarszy syn rozpoczyna studia na Uniwersytecie. Wciąż jednak mieszkanie oficjalnie należy tylko do mamy Ryszarda. Zasadniczo nie przeszkadza im to – robią, co chcą w mieszkaniu, ale jednak nie są jego właścicielami.
Faktem jest, że od dawna nie robili żadnego większego remontu – ot, jakieś malowanie czy wymiana mebli i to wszystko. Cóż, po prostu żona mężczyzny ciągle mówi, że nie ma po co więcej robić, skoro to mieszkanie nie należy do nich, więc nie warto inwestować w nieswoje mieszkanie. Ryszard z kolei machnął na to ręką, by nie rozmawiać już więcej o tym i nie wszczynać kolejnych kłótni rodzinnych.
– Oczywiście, że myślałem, że mama w końcu przepisze na nas to mieszkanie i ciągle myślę, że to zrobi. A jeśli pozwolili nam tutaj tylko pomieszkać na jakiś czas, to mogli nas uprzedzić. Już wielokrotnie mówiłem o tym mamie, że ani ja, ani moja żona nie możemy w pełni poczuć się jak na swoim przez tę całą sytuację, ale ona tylko milczy i nic więcej – wzdycha Ryszard.
Małżonkowie żyją w zgodzie i nie zamierzają się rozwieść. Dlaczego nie przepisać więc na nich nieruchomości? Mama zawsze karmi Ryszarda nadzieją. Obiecała, że przepisze na nich mieszkanie, gdy tylko młodsza córka dorośnie. Teraz skończyła już szkołę, ale nic się nie zmieniło! Mieszkanie coraz bardziej wymaga gruntownego remontu, ale dopóki Anna nie zobaczy dokumentu, który będzie potwierdzał, że mieszkanie do nich należy, to nie pozwoli wydać na remont wspólnie odkładanych z Ryszardem pieniędzy.
Po tych 25 latach trzeba położyć nowe kafelki i wymienić instalację wodno-kanalizacyjną. Ryszard jednak mimo tego nie zaczyna nawet tematu remontu, bo wie, że Anna nie będzie chciała wydawać pieniędzy na odświeżenie “cudzego” mieszkania
– Wstydzę się zapraszać do siebie gości. Moi koledzy mają takie piękne mieszkania, a ja mam jakąś ruderę! Nie wyprawiam nawet imienin w domu, żeby się nie musieć wstydzić przed innymi. Odwiedzają nas tylko bliscy krewni – wzdycha Ryszard.
Rodzice mężczyzny, chociaż są już emerytami, są zdrowi i aktywni. Często wyjeżdżają na działkę i wtedy proszą dzieci o pomoc. Synowa nigdy nie odmawia teściowej, chociaż ma do niej pretensje. Nie lubi jeździć na działkę, ale nie jest przyzwyczajona do tego, by odmówić, więc robi tam prawie wszystko.
Rodzice są już pewni, że małżeństwo syna jest naprawdę silne – mimo wszystko są już razem 25 lat razem! Jednak z jakiegoś powodu nie spieszą się z przepisaniem na nich mieszkania i teraz ich jedyną odpowiedzią jest: „Jak umrzemy, to i tak je dostaniecie!”.
Ryszard i jego żona nie chcą tak żyć, nie chcą czekać i być pewni swojego. Co bowiem będzie, jak rodzicom pomiesza się np. coś w głowie i będą chcieli przepisać mieszkanie na kogoś innego? Jak wtedy sobie poradzą? A wszystko już dawno temu mogło być załatwione i nie byłoby żadnych problemów.
Co o tym sądzicie? Co powinien zrobić Ryszard?
